Jest to opowiadanie mojego autorstwa i wszelkie słowa krytyki mogą obciążać jedynie mnie . ----------------------------------------------------------------------- Never say never Ewelinę znałem od szkoły średniej. Łączył nas wtedy krótkotrwały, ale burzliwy związek. Już nie pamiętam co było powodem jego rozpadu, ale musiała to być nasza wspólna decyzja, bo zostaliśmy przyjaciółmi, którzy sporadycznie przypominają sobie minione chwile uniesień i to nie tylko rozmawiając przy lampce wina. Nasze słodkie tet-a-tet charakteryzowały się zawsze ostrym i niepohamowanym seksem. Może dlatego, że Ewelinka uznawała mężczyzn za brutalnych samców i takiej postawy od nich oczekiwała. Jak twierdziła tylko taki seks może zapewnić jej osiągnięcie maksymalnej rozkoszy. Moje próby przekonania jej, że może to osiągnąć inaczej kwitowała zawsze jednym słowem NEVER. Doprowadzała mnie tym do szału, bo moja obecna partnerka też była kobietą , która uparcie trwała przy raz przyjętym stereotypie nie dopuszczając do siebie myśli, że może być inaczej. Aż kiedyś wpadłem na szatańską myśl, że mogę wykorzystać ten jej upór i jednocześnie spróbować przekonać je obie. Podczas jednego z naszych spotkań specjalnie doprowadziłem do drobnej kłótni na temat jej podejścia do seksu i gdy zaczynała być już naprawdę zła zaproponowałem małą próbę. Ale jednocześnie postawiłem pewne warunki, które po pewnym wahaniu przyjęła. Układ był jasny. Ja miałem zaaranżować nasze kolejne spotkanie tak aby przekonać ją, że udany seks nie musi się zawsze kojarzyć z pracą kafara parowego. Jeżeli mi się to uda to Ewelina pomoże mi w zmianie przekonań mojej obecnej partnerki. Jeżeli nie, to ja pomogę jej spełnić skryte marzenie, którym jest seks z dwoma partnerami. Przypieczętowaliśmy nasz układ kolejnym szalonym stosunkiem i umówiliśmy się na kolejne spotkanie. Spotkaliśmy się po tygodniu. Przyszła trochę niepewna czy dobrze zrobiła zgadzając się na moją propozycję, ale przy lampce wina szybko ją przekonałem, że przecież jeśli ma rację to może jedynie zyskać realizacją swoich marzeń. Tym razem nie rzuciliśmy się na siebie, aby po zdarciu z siebie ubrań zaspokoić nasze pożądanie. Plan był całkiem inny. Poprosiłem Ewelinę żeby się rozebrała i wprowadziłem do sypialni, której widok trochę ją zaskoczył. W pokoju panował półmrok a migoczące światło świec, roznoszący się wokół aromat kadzidełka i cicha nastrojowa muzyka stwarzały tajemniczy i podniecający nastrój. Na środku pokoju stało szerokie łoże przykryte jedwabnym prześcieradłem. Poprosiłem Ewelinę aby położyła się na nim, i szeroko rozłożyła nogi i ręce. A gdy to zrobiła przywiązałem je szeroką wstążką w czterech rogach łóżka. Jej kobiecość zupełnie odsłonięta, z cudownie rozchylonymi płatkami, lśniącymi od delikatnych jeszcze soków, jak płatki róży z poranną rosą była teraz zupełnie odsłonięta i zdana na moją łaskę. U góry tych płatków widoczny był wałeczek skrywający ten skarb i źródło rozkoszy, jeszcze schowany jak ślimaczek w swojej skorupce. Rozebrałem się i stanąłem przed tym łóżkiem zupełnie nagi. Patrzyła na mnie z oczekiwaniem i rosnącym pożądaniem w oczach. Pożądaniem będącym odbiciem mojego własnego, które rosło w miarę przyglądania się jej ciału. Mój zwisający początkowo i marnie prezentujący się penis w miarę podziwiania urody jej myszki, paseczka włosków na wydepilowanym łonie, płaskiego brzuszka i falujących równomiernie piersi, zaczął nabierać wigoru. W zawrotnym tempie powiększył się i uniósł do góry. Gdy był już wyprężony i patrzył swoim oczkiem cyklopa w sufit, ująłem go palcami i powoli ściągałem w dół skórkę odsłaniając szeroką, twardą i ciemno czerwoną główkę. Zsuwałem skórkę do samych jąder a on prężył się prezentując przed Eweliną siatkę opasujących go i nabrzmiałych już żył. Widziałem błyski w jej oczach i języczek zwilżający ponętnym ruchem wargi oraz niespokojne poruszenie bioder. Masowałem powoli główkę misia, aż na jego szczycie pojawiła się pierwsza kropla pożądania. W tym momencie przestałem go pieścić i przygotowaną wcześniej jedwabną opaską zawiązałem Ewelinie oczy. Od tej chwili zdana została tylko na zmysł dotyku. Nachyliłem się miedzy jej udami i zacząłem pieścić jej nogi. Błądziłem językiem pomiędzy palcami stóp, obejmowałem je ustami i ssałem każdy paluszek osobno. Potem podążałem języczkiem w górę po łydkach, całując zgięcie pod kolanami i sunąłem wyżej po wewnętrznej stronie ud. Jej uda drżały, a nogi chciały uwolnić się z trzymających je pęt, ale było to niemożliwe. Dotarłem języczkiem do ich zwieńczenia. Przed oczami miałem otwartą i mokrą już myszkę. Pomiędzy nabrzmiałymi i świecącymi od soków wargami pulsowała jak pyszczek ryby otwierająca się i zamykająca dziurka. Wałeczek znacznie się powiększył i z jego napletka nieśmiało wychyliła się ta jedyna w swojej urodzie perełka. Ewelina czując na wargach swojej szparki mój gorący oddech próbowała unieść biodra tak abym dotknął ich ustami, ale ja cofałem usta. Delikatnie wodziłem końcem języka po pachwinach wokół myszki. Czułem jak za każdym dotknięciem, mięśnie ud naprężały się jakby w oczekiwaniu bardziej śmiałej pieszczoty. Delikatnie dotykałem krawędzi warg, dotykałem nieśmiało samego wałeczka i jego nasady przy łonie. Słyszałem jej westchnienie i przyspieszony oddech, ale nie wchodziłem języczkiem w dziurkę pieszcząc jedynie delikatnie jak muśnięcie motyla krawędzie jej wejścia. Czułem pod języczkiem smak płynących z niej soków. Zapach myszki odurzał mnie, ale nie nasilałem pieszczot. Każde muśnięcie mojego języczka Ewelina przyjmowała nagłym drżeniem i skurczem dziurki. Uniosłem się na rękach i zacząłem całować jej łono, brzuszek, krążyłem języczkiem w zagłębieniu pępuszka aż dotarłem do jej kształtnych i cudownie reagujących na dotyk piersi. Ich twarde sutki prężyły się teraz dumnie jak przed chwilą mój penis. Krążyłem wokół nich językiem aby w końcu objąć je ustami i delikatnie ssać. Jednocześnie mój twardy i toczący łzy pożądania członek ocierał się to o jej uda, to o łono. A gdy dotknął warg szparki jej biodrami targnął nagły wstrząs jakby poraził ją prąd. Jej przyspieszony oddech przechodził w jęk, z którego wyławiałem prośbę o to abym w nią wszedł, wypełnił po brzegi, ale dalej tego nie robiłem. Moje usta zaczęły powrotną drogę przez brzuszek i łono do jej szparki. Gdy do niej dotarłem zacząłem pieścić jej nabrzmiałe i rozchylone jak skrzydełka wargi. Obejmowałem je wargami i ssałem wciągając całe do ust. Czułem jak te delikatne płatki nabrzmiewają i rosną mi w ustach. Bałem się, że w rosnącym pożądaniu mógłbym je ugryźć. Wypuściłem je z ust i przesunąłem językiem po całej długości szparki od dziurki do łechtaczki zlizując nagromadzone tam soki. Ciało Eweliny pomimo unieruchomienia wiło się i drżało potęgując i moją rozkosz. Trafiłem językiem na nabrzmiałą jak mały penis łechtaczkę. Objąłem jej twardą perełkę ustami i końcem języka wyłuskałem ją z osłony napletka. W tym momencie poczułem, że Ewelina zaczęła przekraczać granicę pomiędzy uniesieniem a orgazmem. Błyskawicznie uniosłem się, przyłożyłem główkę naprężonego do granic możliwości członka do jej dziurki i opadłem na nią wchodząc gwałtownie po same jąderka. To gwałtowne wtargnięcie w jej rozpaloną i spragnioną kobiecość spowodowało, że eksplodowała orgazmem, dla którego niczym były pęta ze wstążki. Zerwała je w nagłym podrywie ciała. Objęła moje biodra mocno nogami i ścisnęła tak jakby chciała abym wbił się w nią jeszcze mocniej i głębiej. Rękami objęła moją szyję wtulając moją twarz między swoje piersi. Jej ciało opanowało nie kontrolowane drżenie. Ja także objąłem ją mocno całując piersi, szyję, twarz, a gdy złapała już oddech wpiłem się w jej usta w dziękczynnym pocałunku. Gdy doszliśmy już do siebie, rozkoszując się lampką wina i naszą bliskością, Ewelinka spojrzała mi głęboko w oczy i powiedziała tylko jedno zdanie; NEVER SAY NEVER . Nie skomentowałem tego bo już myślałem nad tym jak wykorzystam jej pomoc aby zmienić przekonania mojej obecnej kobiety
Dobrze się zaczęło, pomyślała idąc w stronę schodów przeciwpożarowych. Weszła nimi na ostatnie piętro hotelu, a przynajmniej tak jej się wydawało ponieważ korytarz, na który wyszła nieoznakowanymi drzwiami przypominał bardziej część luksusowego burdelu niż standardową część znanego jej hotelu. Korytarz nie był długi, pokoi było w nim na oko ze dwadzieścia. Wykładzina była grubsza i bardziej puszysta niż na innych piętrach a kolorystyka całości utrzymana w odcieniach czerni oraz metalicznego burgunda oświetlona smukłymi plafonami wysadzanymi połyskującymi kryształkami. Może nawet od Svarovskiego, pomyślała z uznaniem mijając kolejne drzwi również wyglądające na solidniej wykonane i pewniej wyciszone niż w reszcie hotelu. Kierując się na oko w stronę restauracji, do której zmierzali, jeszcze nie tak dawno razem ze swoim mężem, zauważyła, iż przedostatnie drzwi są niedomknięte. Sączyła się z nich na korytarz wątła smużka światła a kawałek dalej stał wózek z ręcznikami i środkami czystości. Pewnie sprzątaczka robi swoje w pocie czoła, pomyślała mijając powoli strugę światła na puszystej wykładzinie. I nie myliła się. Przynajmniej nie do końca. Ciekawość kazała jej się zatrzymać i wsłuchać w przytłumione odgłosy dochodzące ze środka luksusowego pokoju. Nie był to ani dźwięk odkurzacza ani też froterki. Był jednak na tyle intrygujący, że coś kazało jej podejść bliżej i przytknąć dyskretnie oko do szparki w drzwiach. To, co zobaczyła zaskoczyło ją w pierwszej chwili, choć widok damskich pośladków nie był dla niej czymś obycm ani bynajmniej nieprzyjemnym - wręcz przeciwnie, zwłaszcza tak jędrnych i umięśnionych jak tych wypiętych przed nią, jeszcze z wytatuowaną czaszką w płatkach róży dla dodatkowej osłody. Nawet widok zapiętych na owych pośladkach pasków od dilda nie było niczym nowym. Sama takiego miała i uwielbiała go używać. Mąż także nie narzekał... To, co ją mocno zaintrygowało to były paznokcie drugiej kobiety, jak przypuszczała, wbijające się mocno w napięte mięśnie owych pośladków i nadające im miarowy, posuwisto-zwrotny ruch. Znała te paznokcie. Bardzo dobrze. Kobiety przywiązują czasem zadziwiającą uwagę do takich, zdawało by się, szczegółów. A te paznokcie były wyjątkowe. Nie mogła ich pomylić z żadnymi innymi. Taka okazja może mi się już nie przytrafić, pomyślała uśmiechając się do siebie, i ciuchutko popchnęła drzwi do przodu. Minęła koronkowe, bordowe majteczki leżące tuż obok rozrzuconych rajstop, dopasowanych kolorystycznie. Nietypowa garderoba dla pokojówki ale nad tym będzie czas jeszcze się zastanowić. Teraz trzeba działać. W czasie gdy zbliżała się powoli od tyłu, pokojówka cały czas posuwała rozłożoną na stole kobietę a ta jęczała gardłowo za każdym dobiciem sporego dilda. Gdy delikatnie objęła pokojówkę od tyłu ta drgnęła mimowolnie lecz nie wyrywała się. Spojrzała tylko na nią obojętnie, nie przerywając ruchania, jakby rutynowo zerkając za siebie kto następny przypełznął do rżnięcia. Gdy zerknęła przez ramię pokojówki na kobietę wijącą się przed nią na plecach jej przypuszczenia co do właścicielki nietypowych paznokci potwierdziły się. Tamta także ją chyba rozpoznała gdyż oczy jej prawie wyszły z orbit i natychmiast zaprzestała napierać z takąÂ ochotą ociekającą cipką na sztywny pal pokojówki. Chciała coś chyba powiedzieć lub nawet wykrzyknąć ale niestety miała piękny koronkowy knebel w ustach, który skutecznie jej to uniemożliwił. Zabełkotała tylko coś niezrozumiale podczas gdy pokojówka wysłuchiwała propozycji szeptanej jej właśnie do ucha przez nieznajomą kobietę rozpinającą swój kremowy płaszczyk. Przytaknęła i uśmiechnęła się nieznacznie, widząc, że nieznajoma pod płaszczykiem nie przywykła chyba nosić nic więcej. Razem rozwiązały leżącą i próbującą protestować kobietę tylko po to aby znowu ją przywiązać do biurka, lecz tym razem na brzuszku, z wierzgającym tyłeczkiem praktycznie wypiętym w ich stronę. Wszystkie mięśnie w ciele kobiety próbowały uwolnić się z uwięzi. Bezskutecznie. Pokojówka sprawnie docisnęła wiążące ją pasy i pomogła zapiąć dildo na smukłych udach nieznajomej, gładząc ją, niby przypadkowo, tu i ówdzie. Ta poprawiła paski i przejechała dłonią po całkiem realistycznym kutasie. Był mokry od jej soczków. To dobrze, pomyślała. Przyda jej się każda kropelka smarowania. Miłosiernie jeszcze splunęła na jej perfekcyjnie wyeksponowaną dziurkę i bez pośpiechu rozsmarowała ślinę końcówką fiuta by dać jej do zrozumienia jaka kara ją czeka. Po tylu latach dostała w końcu szansę odegrać się za te wszystkie upokorzenia w biurze. Dobrze wiesz za co, szepnęła cicho z nieukrywaną satysfakcją, przykładając nieproporcjonalnie wielką główkę dilda do jej kurczowo zaciśniętej, małej dziurki. Nagle poczuła na swoich udach muśnięcie czyichś dłoni. Nie zdążyła się obejrzeć gdy poczuła przy uchu ciepło warg i szept. Pokojówki. Spokojny, lecz zdecydowany. Wiem, że nie jesteś jedną z klientek więc zachowuj się odpowiednio bo wezwę ochronę - usłyszała czując jednocześnie ręce wędrujące w stronę jej nagich piersi pod płaszczykiem. Tego chyba nie przewidziałam, pomyślała, kalkulując w duchu czy wyrywać się czy poddać się niespodziewanej przygodzie. Po chwili namysłu stwierdziła, że jednak taka szansa na słodką zemstę raczej już się nie powtórzy a ostatecznie szalę przechyliły sprawne rączki pokojówki, skutecznie obciągające jej stojące już na baczność sutki. Podczas gdy jej palce zajmowały się osobiście sutkami, reszta dłoni masowała miarowo całe piersi co natychmiast spowodowało obfitą wilgotość ściekającą powoli wzdłuż ud. Usta pokojówki miarowo obcałowywały jej szyję, nie zapominając o delikatnych płatkach uszu. Języczek wędrował tu i tam, usiłując dotrzeć do ust. Była już tak podniecona, że głowa jej się sama odwróciła w odpowiednią stronę i ich języki splotły się wreszcie w morderczym, wilgotnym pojedynku. Jęknęła mimowolnie gdy w tym samym czasie jedna dłoń pokojówki powędrowała w dół. W samą porę. Mało co się tam nie utopiła. Tym razem paluszek nie wystarczy by ugasić ten pożar pomyślała. Nawet dwa. Pokojówka chyba czytała w jej myślach ponieważ paluszki wysunęły się nagle z mokrej cipeczki i zniknęły by za chwilę przyprowadzić większego przyjaciela. Drugie dildo? Zdążyła tylko przelotnie pomyśleć o wspaniałości tutejszej ekipy sprzątającej gdy poczuła napierającego pala w jej spragnionej już nie na żarty szparce. Był naprawdę wspaniały lecz odrobinę za duży i gdy dojechał do samego końca straciła równowagę i odruchowo poleciała do przodu. Ale nie upadła. Poczuła pewien opór przed sobą a potem opór zniknął i poleciała kawałek dalej. Gdyby w tej jednej chwili zobaczyła wyraz twarzy jej byłej szefowej i jej wybałuszone, przekrwione oczy, wystarczyłoby to jej z nawiązką jako zadośćuczynienie za ostatnie pięć lat upokorzeń w pracy. Mimowolnie oparła się dłońmi na pośladkach swojej szefowej i spojrzała na swojego dilda wbitego w jej dupcię aż po silikonowe jajka. Zza koronkowego knebla dobywał się przeciągły jęk i była nawet bliska ulitowania się nad nią, lecz w tym samym momencie pokojówka stojąca za nią rozpoczęła powolne tango dla dwojga. Po chwili złapały wspólny rytm i nawet zawodzenie szefowej przeszło z czasem w miarowe postękiwania. Dobrze chyba suce, pomyślała będąc po raz pierwszy naprawdę pomiędzy młotem a kowadłem. Nie wiem czy o to mi do końca chodziło, uśmiechnęła się do siebie gorzko w myślach. Ale co tam. Niech zna łaskę pańską, pomyślała odruchowo wsadzając jej dodatkowy, czwarty już, paluszek do rozpalonej, cieknącej szparki. Obfity pal, którym posuwała ją pokojówka oraz fakt, że te same ruchy przekładały się bezpośrednio na nadziewanie dziewiczej dupki tej wrednej suczy na jeszcze większy kawał kutasa powodował u niej prawdziwą eskalację doznań. Czas zadać ostateczny cios, pomyślała wysuwając mokre palce z jej cipki tylko po to by złożyć je wszystkie razem w tulipanka i powoli wjechać całą smukłą dłonią z powrotem w gorącą otchłań. Była na krawędzi orgazmu i nie zamierzała się teraz przejmować już niczym. Dłoń wślizgnęła się aż po nadgarstek a palcami wyczuła zwieńczenie macicy. Niesamowite uczucie całkowitej władzy nad czyjąś cipeczką, pomyślała, wijąc powoli każdym z paluszków wewnątrz rozepchanej do granic możliwości groty. Jej ex szefowa chyba podzielała jej pogląd ponieważ natychmiast gwałtownie eksplodowała, przygnieciona nadmiarem bodźców ruchających ją jednocześnie. Dupka zaczęła gwałtownie obciągać lateksowego najeźdźcę, a cipka eksplodowała gwałtownymi wytryskami soczków. Ku jej zdziwieniu w tej samej chwili poczuła, że rżnąca ją pokojówka też się wyprężyła w agonalnym łuku a jej dłonie mimowolnie zacisnęły się żelaznym chwytem na jej obolałych już piersiach. Dobry moment, pomyślała i zdecydowanym ruchem naparła wstecz na pokojówkę, uwalniając się z jej objęć. Zaskoczona pokojówka, osłabiona obfitym orgazmem nie zdążyła zareagować gdy nieznajoma zniknęła za drzwiami a razem z nią elektroniczna karta do drzwi. Niezłe klimaty, pomyślała dopinając pomięty już lekko płaszczyk na swoim spoconym ciele. Ciekawe czy ta suka wyśle za mnąÂ ochroniarzy. A co tam. Będzie wtedy jeszcze ciekawiej, uśmiechnęła się do siebie oblizując mimowolnie górną wargę.
Zastanawiałem się gdzie tekst powinien trafić - do którego z działów. Ale tu chyba będzie mu najwygodniej;-) Czuję miarowe pulsowanie tętna. Spoglądam na siebie oczami innych. Spokojny i opanowany prowadzę dialog. Monolog. Przekonuję sam siebie wobec zwierciadła oczu na przeciwko mnie. Wystarczy jedno skinienie. Jedno spojrzenie i przestanę. Jestem na krawędzi. Szaleństwo wywołane grą feromonów, wzajemnych oczekiwań, prowokacji. Spojrzenie z boku zawsze działa uspokajająca. Wyraźnie odzyskuję kontrolę nad swoim ciałem. Umysł mam spokojny. Od dłuższego czasu wiem, że potrzebuję jej na nowo. Pragnę n a s na nowo. Mojej własnej obsesji w innym wydaniu. Zredefiniowanej. Jestem na krawędzi i jak samobójca tuż przed skokiem z wysokości jestem spokojny. Wiem, czego chcę. Wiem, że sięgnę po to, czego pożądam. Jeśli nie zrobię tego reszta nie ma znaczenia. Spokojna determinacja. Wszystko ułożone w spójną całość, której intuicję każde z nas miało już czas jakiś. Spokój. Niech się stanie. Kładę rękę na jej biodrze. Przyspieszony oddech unosi miarowo krągłe piersi. Ciemność nie jest dziś jej sprzymierzeńcem, nie okrywa całunem tajemniczości i niedopowiedzenia. W półmroku dostrzegam nawet drgnięcie źrenic. Wyostrzone podnieceniem zmysły odbierają każdy z bodźców. Jest obnażona. Nie myślę dziś o jej pragnieniach i motywacjach. Czuję ją każdą komórką mojego ciała i każdym nerwem umysłu. Jest obnażona. Obsesja. Dysząca podnieceniem i wycofana jednocześnie. Niezwykłe połączenie przeciwstawności, które już poznałem i które polubiłem. Patrzę w siebie i widzę jej motywacje Jak lustro. Jak moje własne odbicie. Powoli przesuwam dłoń w górę. Ku twarzy. Poprzez talię i plecy, na kark. W tle umysłu wyczuwam kołysanie niesłyszalnej muzyki. Swobodny i jednostajny rytm niesie mnie jakbym zaczynał taniec. Ręce same znajdują drogę. Wtulona we mnie pozwala na sycenie się zapachem jej szyi i włosów. W zmysłowym rytmie oddechów czuję jak wzrasta napięcie. W końcu moja kochanka nie wytrzymuje. Pierwszy policzek. Pierwszy”. Moja własna myśl narzuca świadomość, że będą kolejne. Uśmiecham się do własnej przewrotności. Znalazłem brakujący element układanki. Układanki takiej, jaka jest tu i teraz. Jutro będę ją składał na nowo, ale dziś już wiem. Odpowiedź była we mnie samym. Wystarczył impuls by ją wyzwolić. Kolejny uśmiech, kiedy Obsesja chowa się za wyuzdaniem i szuka dystansu. Nie myślę. Instynktownie wiem. Nie kalkuluję, nie zastanawiam się. Jest we mnie spokój. Następne wydarzenia jak kroki w tańcu. Jej wycofanie i moja presja, jak w rytmie tanga.. krok w przód, krok w tył.. Kolejne uderzenie w twarz piecze jak ogniem. Bez wysiłku, bez zastanowienia, bez skrupułów. Moja dłoń ląduje na jej twarzy. Nie mocno nie lekko. Spokojnie. Pewnie. Rytm, którego tym razem ona zdaje się nie dostrzegać. Wiem już, jakie będą kolejne figury w tym tańcu. Kochanka dyszy pożądaniem. W oczach zdumienie i pytanie. Uświadamiam sobie, że naprawdę chce dziś sprawdzić na ile może sobie pozwolić. Niech i tak będzie. Niech się stanie. Ubrania w nieładzie lądują wokół łóżka. Nie panuję nad swoim pożądaniem, nie chcę panować. Dziś zagram w zgodzie ze sobą bez kontroli, bez opanowania. Dziś wyraźnie słyszę muzykę. Na bok wszystko co znałem, na bok wszelkie doświadczenia, na bok umiejętności techniczne i znajomość kobiecego ciała. Dziś dostanie mnie takiego jakim jestem. Kochanka siada na mnie okrakiem. Widzę znów błysk tryumfu w jej przymrużonych oczach. Jakże ona kocha pogrywać ze mną. Jakże lubi napawać się własnymi emocjami. Jakże ona sama sobie sprawia przyjemność swoją seksualnością i wyuzdaniem. Więc opiera łono o mój brzuch i tryumfuje. Wystarczy” z tą myślą jednym ruchem zrzucam jej ciało z siebie. Znów jest zaskoczona. Na twarzy wyraz zdziwienia miesza się z wściekłością. Cóż.. ty nie myślisz o skutkach, kiedy rzucasz się na mnie, kiedy używasz siły by uniemożliwić mi bliskość” spokój jest dziś moim orężem. Nie powiedziałem tego.. chyba nie wymówiłem tych słów na głos..? I dobrze zaczęłaby się spierać i dyskutować, byleby postawić na swoim. Spokój.. w końcu czuję spokój. Spełnienie w nagłym i gwałtownym kontakcie fizycznym. Zagarniam ją pod siebie. Chcę bliskości. Uderzenie w policzek kolejne tego wieczoru - wyzwala we mnie niepowstrzymany śmiech. Nie uchylam się. Sprawia mi przyjemność swoim zapętleniem, swoim zaangażowaniem w to, by mnie sprowokować. Nadstawiam policzek z myślą Zrób to mocniej!”. Dziś słyszę siebie wyraźnie. Dziś bawi mnie ta sytuacja. Nie ma obaw, że ją stracę chcę jej na nowo. Chcę jej takiej, jaką jest nie grającej, nie udającej. Chcę by w końcu utonęła w nas, w naszej relacji, by straciła w końcu dziewictwo świadomości. Takiej właśnie jej chcę takiej a nie innej. Patrzę więc jak siłuje się sama ze sobą i jak desperacko szuka sposobu na odzyskanie kontroli. Nade mną, nad sytuacją, nad sobą. Bije na oślep i chowa się przed oddaniem uderzenia w cieniu skrzyżowanych nadgarstków. Moja Obsesja. Napięta, podniecona, drżąca i wciąż prowokująca. Moje zadurzenie. Mój brak kontroli. Moja wyuzdana kochanka, której momentami nie znoszę by po kilku sekundach uwielbiać. Waterloo mojej świadomej gry z wyuzdaniem. Dostrzegam zmianę w jej ruchach, uspokaja się albo szykuje nową zagrywkę” myśli kiełkuje w głowie samoistnie. - Tak bardzo mnie wkurwiasz! Chcę, żeby Cię bolało nie dowierzam własnym uszom. Obsesja bez kontroli, Obsesja bez pancerza wyuzdania i dystansu. Moja Obsesja. - Ja ciebie też chcę, chcę ciebie całej.. przyznaję się głośno do myśli, do uczuć, które jeszcze godzinę temu spychałem na skraj świadomości. Przyznaję się jesteś dla mnie pragnieniem, niezaspokojoną potrzebą bliskości, wyuzdaną kochanką i powierniczką najskrytszych emocji. Wszystko zawarte w banalnym chcę ciebie całej”. Jakże ciężko było mi opisać, co owo całej” znaczy dziś brzmi to we mnie pełnym głosem. Całej prawdziwej. Takiej jaką sobie ciebie wymyśliłem, takiej jaką jesteś. Patrzę z góry na jej rozsypane po pościeli włosy, na zaciśnięte usta, na wpółprzymknięte oczy. Teraz moja kolej. Głowę Obsesji odrzuca mocne uderzenie w twarz. Nie za silne, nie zbyt delikatne takie, jakie powinno być. "Nie zobaczysz mojego zawahania dziś. Dziś ja biorę ty dajesz." I to sprawia, że jesteśmy ze sobą szczęśliwi. Przewracam ją na brzuch, nie protestuje. Rozsuwam nogi i prowadzę męskość wprost w jej rozgrzaną wilgotność. Przyjmuje mnie z westchnieniem ulgi. Wygina plecy w łuk. Jak kotka pręży się domagając uwagi. Biorę wszystko dla siebie. Na skraju brutalności. Na skraju świadomego posuwania. Mocno raz za razem. Przez mgłę pożądania dociera do mnie obraz jej zaciśniętych na brzegu łóżka dłoni z długimi paznokciami. Przytrzymuje się, by nie wyjechać spode mnie przy kolejnym pchnięciu. Mocno. Na skraju bólu naprężonych mięśni. Mokre pośladki klaszczą o moje biodra. Przytrzymuję ją dłońmi tuż powyżej pośladków i wbijam się miarowo w jej podbrzusze. Bez skrupułów biorę. Dla siebie. Dla nas. Dla niej. Jęczy przeciągle przy każdym pchnięciu.. nie jęczy.. wręcz wyje.. i wypina się prosząc o jeszcze. Boże jak mi jest dobrze” Tak, mam ochotę powiedzieć jej jak bardzo.. jak mocno.. - Uwielbiam Cię pieprzyć.. ależ za tym.. tęskniłem sam przed sobą przyznaję się, że zależy mi na tej rozwydrzonej, niepokornej, zepsutej kobiecie, która czasami jawi się jako rozkapryszona dziewczynka. Sam przed sobą przyznaję się, że tęskniłem za każdym calem jej miękkiej skóry, za zapachem delikatnych, prawie niewyczuwalnych perfum, za szorstkością jej włosów, za krągłością pośladków, za uśmiechem i spojrzeniem, za prowokacjami i szukaniem bezpiecznego dystansu za całą nią. Czuję, że zapadam się w sobie.. że po raz kolejny dotykam czułego jądra poza strefą bezpieczeństwa wyznaczoną latami zwodzenia i oszukiwania się z obawy przed byciem zranionym. Zapadam się w sobie, przestają kontrolować, nadawać tempo pchnięciom i dopiero po chwili spostrzegam, że znów kołyszemy się w miarowym rytmie. I tego rytmu się chwytam, ten rytm nadaje mi cel i sposób. Jestem w niej od tyłu. Otwarta, rozsunięta, rozpłaszczona oddaje się bezgranicznie. Czuję jej najmniejsze drgnienia na penisie, ale mam w tyle głowy myśl, że to ja oddaję się teraz jej potrzebom i seksualności. Daję jej siebie swoje zapatrzenie w nią i zasłuchanie w miarowość, jaką nadaje przyspieszonym oddechem. Pulsuje i drży.. nie ustajemy w kołysaniu.. jeszcze głębiej i jeszcze mocniej. Dreszcze orgazmu spadają znienacka. Zastygam wypięty, wbity, zanurzony. Po chwili nakrywam ją ciałem, przytulam twarz do mokrego od płaczu policzka kochanki. Czuję ciepło wypełniające mnie od środka.. Tulę, wycieram łzy, obejmuję. Jest moja. Wtulona we mnie zasypia. Strzępki myśli kołaczą się po znużonej emocjami głowie. Oto ona. Oto ja. Oto się stało. Niespełna godzina odmierzana biciem uspakajającego się serca. Niespełna godzina od naszego spotkania. Coraz większy zamęt w głowie. I spokój fizyczności ugaszonej jak pożar. Piąta nad ranem... może sen przyjdzie” Uśmiecham się pod nosem do własnych jakże niedorzecznych dziś - myśli. Gdzież te ideały burzliwej młodości? Gdzież moi bogowie niepokory i buntu? Gdzież naiwna wiara w miłość, dobro, wierność, uczucie? Oto spójrzcie na mnie ja, domin. Ja, pan i władca. Spoliczkowany, sprowokowany, ulegający impulsom. Wracam do kochanki. Drugiej, która jest pierwszą. Od pierwszej, która drugą być powinna. Wracam. Wracam” - obracam w myślach słowo oznaczające przybywanie z powrotem, docieranie raz jeszcze do tego samego miejsca. Bezpieczna przystań. Spokój. Wracam. A może uciekam. Od obsesji spopielającej relacji, gdzie nie ma zasad. Gdzie tylko ja i niebo gwiaździste nade mną. Gdzie wszystko dzieje się poprzez mnie i dla mnie. Gdy spoglądasz w Otchłań, ona również patrzy w ciebie.” Najtrudniej jest stanąć twarzą w twarz z sobą samym. Popatrzeć sobie w oczy i określić siebie na nowo. Zakwestionować wszystkie wygodne i latami budowane schematy, nawyki, doświadczenia i lęki. Twarzą w twarz z samym sobą. Oto jestem. Zdefiniowany na nowo. Jeszcze ciemne o brzasku schody starej kamienicy. Szczęk otwieranego zamka. Przystań. Oaza. Wróciłem. Zaspany policzek nadstawiony do pocałunku. Wróciłem. Zdefiniowany na nowo.
Opowiadanie zaczerpnięte ze strony: http://www.erotyczne-opowiadania.pl Autor: Marta K., Droga na wesele Marzena była 35-letnią panną. Prawie wszystkie jej koleżanki wyszły już za mąż, a ona nadal była samotna. Pewnie dlatego, że mieszkała na wsi. Była niebrzydka i miała całkiem zgrabną figurkę (może tylko pupa była nieco za duża). Do tego była cycatkąâ€. Miała świadomość, że jej spory biust przyciąga wzrok mężczyzn. Marzena uwielbiała ubierać się elegancko. Chodziła w szpilkach (zimą w kozaczkach na wysokim obcasie). Przeważnie zakładała spódnice, miała w swojej szafie kiecki o różnych długościach. Lubiła miniówki, ale przychodzić w minispódniczkach do szkoły (gdzie pracowała) nie wypadało Marzena dobrze się czuła też w pończochach i dobrej, koronkowej bieliźnie. Miała kilka par majteczek tak koronkowych, że aż prześwitujących. Teraz Marzenę spotkała okazja, żeby kupić sobie coś eleganckiego. Została zaproszona na wesele koleżanki ze studiów. Postanowiła sprawić sobie szczególnie efektowną sukienkę. Do niej szpilki, pończochy i torebkę. Dużo czasu spędziła w przymierzalniach. W końcu kupiła kieckę. Dość seksowną- bordową, z dużym dekoltem, wysokim rozcięciem na nodze. Do tego czarne szpilki, pończochy i torebkę. Przy okazji kupiła sobie nową bieliznę. Wiedziała, że spod sukienki będą wystawać ramiączka stanika, więc wybrała podobny kolorystycznie- czerwony biustonosz. I czerwone stringi. Postanowiła przyjechać do koleżanki kilka godzin wcześniej, licząc że może jej pomóc w przygotowaniach. Dlatego wsiadła do swojego starego malucha i ruszyła w 70-kilometrową podróż. W połowie drogi samochód zaczął się dziwnie zachowywać, aż w końcu zgasł! W dodatku stał się to na drodze przez las! Nawet komórka nie miała tu zasięgu Marzena załamała się i omal nie rozpłakała Nie znała się na samochodach i nie wiedziała co teraz robić Stanęła przy drodze i czekała Zatrzymało się BMW z dwoma łysymi chłopakami w dresach. Chłopcy w wieku 21-24 lata zajrzeli do malucha i uśmiechając się powiedzieli, że nic się teraz nie da zrobić, ale mogą ją podwieźć do najbliższego mechanika. Marzena zawahała się Dwóch pakerów i ona - słaba kobietka w lesie Ale z drugiej strony Nie ma innego wyjścia Z oporami, ale wsiadła do ich samochodu. Chłopcy komplementowali jej wygląd: -Pięknie pani wygląda, chyba długo siedziała pani u fryzjerki i kosmetyczki?” -U fryzjerki tak Ale makijaż sama sobie robiłam choć przyznaję, że siedziałam przy tym długo ”- powiedziała uśmiechając się Marzena. -Ma pani piękne, duże kolczyki i naszyjnik”. Zobaczyła, że gapią się nie tyle na jej naszyjnik, co biust! Żałowała, że nie dość, że jest cycatkąâ€ to wybrała kieckę z takim dużym dekoltem! Zbyt dużo odsłania Widać dobrze rowek między jej piersiami, widać czerwony, koronkowy stanik Chłopców najwyraźniej ten widok podniecał Marzena poczuła się speszona, poprawia dekolt Ale widzi kątem oka, że chłopcy gapią się też na długie rozcięcie w jej spódnicy, porządnie odsłaniające nogę, powyżej połowy uda, widać nawet koronkowe zakończenie pończoch. Marzena zaczerwieniła się, szybko poprawiła kieckę i zakryła górę rozcięcia swoją torebką. Ale za późno. Chłopak siedzący za kierownicą już wsadził jej rękę pod spódnicę! -Co pan robi!”- zaprotestowała i odsunęła jego rękę. -Ładna z pani lalka! I ma pani zgrabne nóżki!” Marzena speszona i przerażona nie wiedziała co powiedzieć, jak się zachować Tymczasem drugi facet, który siedział za nią, pochylił się -Masz laseczko niezłe balony!”- bezceremonialnie zajrzał jej w dekolt. Marzenę przeszedł dreszcz. A chłopak z tyłu złapał ją za biust! Próbowała odciągnąć jego ręce: -Proszę dać mi spokój!” W tym czasie siedzący za kierownicą ponownie wsadził jej rękę pod kieckę! Nie! Nie!”- protestowała, ale oni na to nie zważali. Jeden przez stanik miętosił jej cyce, drugi buszował ręką pod jej spódnicą! -Jedziesz laleczko na wesele bez chłopaka, to pewnie nie masz na stałe nikogo, żeby cię ruchał? My ci to nadrobimy!” -Zostawcie mnie! Proszę ” Marzena wiedziała, że siłą nic nie zdziała, ani nie wyskoczy z pędzącego samochodu. Tymczasem oni robili swoje -Pokaż laseczko co masz pod kiecką!” Podciągnęli jej spódnicę do góry! Zobaczyli śliczne pończochy i czerwone stringi, tak koronkowe, że aż prześwitujące! Przez majtki widać było zarys jej cipki! To już dresiarzy podnieciło mocno. -Lalu! Ale seksowne majteczki założyłaś na wesele! Pewnie chcesz dać dupy jakiemuś frajerowi! Lepiej nam się daj wyruchać!” Kobieta znowu zadrżała i ze strachu i z podniecenia Pomyślała w duchu, że nie ma żadnych szans. Że mogą ją mieć, jak zechcą. Jeśli się będzie opierać, to tym brutalniej ją posiądą, a ona na wesele może trafić w podartej sukience Dresiarze tymczasem zjechali na leśny parking. No mała, wysiadaj i dawaj na tylnie siedzenie!” Marzena wysiadła i postanowiła uciekać! Zaczęła biec, ale w szpilkach i kiecce nie było to łatwe Po kilku krokach potknęła się I wyrżnęła na ziemię. Upadła tak, że spódnica podwinęła jej się do góry Chłopcy znów podniecili się jej ślicznymi nogami w seksownych pończochach. -O to nam chodzi maleńka! Żebyś rozłożyła się, podciągnęła do góry kieckę i grzecznie rozłożyła nóżki!” Dziewczyna wstała, poczuła jak ją mocno boli pupa od upadku Nie próbowała już uciekać, tylko otrzepywała sukienkę -Nie chcesz się rozkładać tutaj, to rozłożysz się w samochodzie!” Wzięli ją pod ręce i prowadzili do auta: -Coś ty taka cnotka-niewydymka? Ilu chłopom dawałaś?” -Proszę Dajcie mi spokój ” -Jak będziesz posłuszna, to będzie spokojnie. A jak nie, to i tak cię zerżniemy! Rozkładaj się na tylnym siedzeniu!” Pod Marzeną nogi się uginały Czuła się bezradna i zrezygnowana Nie chciała się szarpać. Posłusznie siadła na tyle samochodu. Dresiarze szybko znaleźli się obok niej, po obu stronach. Jeden z nich jeszcze zastanawiał się: -Co będzie jak na parking zajedzie jakiś frajer?” -Tu nie ma ruchu. A jak zajedzie jakiś wieśniak, to co? Niech widzi, jaką fajną panienkę dmuchamy!” Jeden z nich- Gruby”- trzymał Marzenę za ręce, a drugi zaczął rozsuwać na plecach zamek gorsetu. Kobieta czuła jak ją obnażają, ale nic nie mogła zrobić! Prosiła tylko: Nie nie ” Wreszcie Długi” (tak do niego zwracał się kompan) uporał się z suwakiem. Gorset Marzeny został zsunięty, a ich oczom ukazał się dorodny biust opięty czerwonym, koronkowym stanikiem. Dresiarze byli zachwyceni: -Ale cyce!!! Pewnie jacyś frajerzy na weselu już zastanawiają się, który pierwszy je wymaca A tu nic z tego. Najpierw to my się nimi pobawimy!” Marzena była potwornie speszona. Jeszcze nigdy nieznany jej facet nie widział jej nagich piersi Ale teraz wiedziała, że tego nie uniknie Próbowała się wykręcać, ale Gruby trzymał ją mocno za ręce. Im bardziej się kręciła, tym bardziej falowała swoim biustem A to jeszcze bardziej ich podniecało -Nie Nie ” szeptała. Ale Bolo bez ceremonii zabrał się za zapięcie biustonosza Mimo pisków dziewczyny, haftki zostały rozpięte, a stanik Bolo zsunął z piersi dziewczyny. Teraz widzieli melony” Marzeny w pełnej krasie. Zawstydzona panna spuściła wzrok, a chłopcy sycili oczy widokiem. -Ale zderzaki! Cyce jak donice!” komentowali. Zaczęli je obmacywać. Marzena próbowała ich powstrzymywać, ale wiedziała, że jest na to za słaba Czując silne łapska miętoszące jej piersi, zaczęła cicho jęczeć To ich podnieciło jeszcze bardziej. Zaczęli ssać i przygryzać sutki. Kiedy już nasycili się biustem, kontynuowali swoje: -A teraz pokaż nam cipę!” -Proszę nie ” błagała Marzena. Jeden z dresiarzy złapał za majteczki i mimo protestów dziewczyny, zsunął je w dół, do kolan. Piczka Marzeny była naga! Chłopcy zobaczyli ładnie ogoloną szparkę. -Twoja pizda już czeka na nasze kutasy!” -Na pamiątkę, że zaliczymy taką elegancką pannę, zabierzemy te czerwone stringi.” Zdjął jej majtki i schował do kieszeni. Najpierw zrobisz nam loda!” Pierwszy z nich wyciągnął penisa i przystawił Marzenie do twarzy. Biedna dziewczyna, przerażona w dodatku dużymi rozmiarami jego drąga nie wiedziała co ma robić. Za to dresiarz wiedział doskonale Złapał ją za włosy i na siłę wepchnął jej w usta Marzena poczuła jego twardość Czuła jak się posuwa rytmicznie w jej buzi Gdy on rżnął ją w usta, drugi zaczął macać cipkę. Wsadził jej palec i powiedział: Ale ona ma ciasną cipę!” -Może nie była za często ruchana ” -No to teraz jej rozepchamy!” Drugi z nich wyciągnął swoją pałę. Miał tak samo gruby członek jak pierwszy, ale jeszcze dłuższy! Długi” rozłożył jej nogi, a sam ulokował się między nimi. Swój pal kierował na ciasną norkę Dziewczyna była przerażona. -Nie Proszę ” Ale on już przytknął swojego długiego twardziela do wejścia do jej pochwy Marzena wiedziała, że już jej nie uchroni. Ale przecież oni nie mają zabezpieczeń. Zapytała się- Czy masz gumkę?” -Spoko mała! Bez gumy będzie przyjemniej.” -Ależ możecie mi zrobić dziecko!” -No to fajnie będzie, jak cię zbrzuchacimy!” Marzena nie zdążyła zaprotestować. Jego taran już uderzył na wrota jej świątyni -Nieee ” Wdarł się do środka. Ale jest ciasna! Masz wąską pizdę, jak nastolatka!” Marzena już tylko jęczała Twardy tłok posuwał ją bezlitośnie. Dziewczyna jednocześnie była przerażona i jednocześnie podniecona. W głębi duszy mocno ją to ekscytowało, że posiądzie ją dwóch zupełnie nieznajomych chłopców. Długi walił ją coraz mocniej i szybciej. Czuła się jakby była nabijana na pal, jak rozpycha jej cipkę. Zaczęła jęczeć po każdym pchnięciu. To ich podnieciło jeszcze bardziej... No mała! Tak cię wyruchamy, że psita będzie cię boleć przez całe wesele!” Chłopak wykonał jeszcze kilka pchnięć i czuł, że dochodzi. -Gdzie ci się spuścić?” -Tylko nie tam!”- Marzena bała się zajścia w ciążę. Długi wyciągnął instrument i nakierował go na biust. -Spuszczę ci się na cyce”. Nasienie obficie zalało piersi kobiety. Teraz była kolej Grubego. Szybko znalazł się między nogami Marzeny. Skierował penisa do jej cipki. Tym razem już nie opierała się. Była zupełnie uległa. Szybko w nią wtargnął: Rzeczywiście ma ciasną cipę! Jakby oszczędzała ją dla naszych kutasów”. Dziewczyna znów zaczęła jęczeć pod wpływem mocnego dymania. Gruby walił ją jak opętany. Był wyraźnie długodystansowcem, bo długo ujeżdżał pannę Dał jej nieźle popalić, aż jęczała coraz przeraźliwiej. Wreszcie mężczyzna doszedł i wytrysnął do jej pochwy. Marzena krzyknęła: Ach! Nie!” Ale już było za późno. Przeraziła się wizji, że za kilka miesięcy może chodzić z brzuchem Za to Grubego najwyraźniej to podniecało: Fajnie było, co? Lubię się spuszczać w cipki ” Marzena pomyślała że to już koniec. Wstała, poprawiła się zaczęła zapinać suknię. Ale chłopcy zamierzali jej puszczać. Weźmiemy cię jeszcze na dwa baty! Jebało cię kiedyś dwóch na raz?” Oczywiście nigdy jej nic podobnego nie spotkało. A więc zerżną ją teraz we dwóch jednocześnie! -Chłopcy, dajcie mi już spokój I tak dostaliście co chcieli ” -Nie było takiej opcji, żebyśmy nie dostali! Od razu jak zobaczyliśmy cię taką elegancką przy maluchu, wiedzieliśmy, że cię wyruchamy! A teraz poszukajmy miejsca na podwójne rżnięcie”. Zobaczyli ławeczkę na parkingu: No mała, chodź!” Marzena podeszła tam w sukni. Chłopcy nie ściągnęli jej z dziewczyny, tylko zadarli kieckę do góry. Jeden wymierzył swoją pałę w cipkę, a drugi w jej okrągły tyłeczek: -Byłaś już pieprzona w pupcię? Czy to twoja dziewicza dziurka?” Marzena zadrżała, odruchowo próbowała zasłaniać się spódnicą, ale wtedy dostała w pupę mocnego klapsa. Aaaauuuuaaaa!!!”- pisnęła dziewczyna. Grubemu to się spodobało i zaraz wymierzył ponownie potężnego klapsa. Auuuuu ojej!!!” Teraz już nie broniła się Gruby już pakował jej swoją pytę między pośladki. Marzena pierwszy raz w życiu poczuła członek w pupie. Czuła się, jakby była znowu rozdziewiczana Krzyknęła głośno: Aaaaa, aaaaa” Tymczasem z stojący z drugiej strony Długi zapakował jej swojego drąga w cipkę. Dziewczyna po raz pierwszy w życiu poczuła w sobie dwa członki na raz. Czuła jak je w nią wtłaczają. Obydwa młoty były potężne, a jej obie dziurki bardzo ciasne! Chłopcy młócili ją z impetem, a ona jęczała dwa razy głośniej. Nagle na parking wjechał samochód z dwoma starszymi mężczyznami. Marzena myślała, że ją teraz puszczą, chciała uciekać, schować się, ale oni ją przytrzymali i robili swoje. Nawet nie mieli zamiaru przestać ją dmuchać! Wręcz czuli się dumni, że dorwali tak ładną i elegancką pannę : Co, też byście chcieli tak ją poruchać!?” Marzena, potwornie speszona, miała cały czas głowę odwróconą w drugą stronę, żeby ci starsi nie zobaczyli jej twarzy. Zgorszeni panowie tylko krzyknęli przez okno: -Co za puszczalska baba! Dziwka!” i natychmiast odjechali. Widzisz mała, zostałaś dziwką!”- powiedział Gruby. -Jakby cię twoi sąsiedzi zobaczyli, toby się zdziwili, że taka cnotka-niewydymka daje dupy dwóm kolesiom na raz.” Tylko to skończyli mówić, a na parking wjechał autokar. Wiózł gości weselnych na ten sam ślub, na który udawała się Marzena. Ludzie zerwali się z siedzeń, gdy zobaczyli dwóch łysych osiłków używających sobie na kobiecie w wieczorowej, eleganckiej sukni. Chłopcy szybko puścili Marzenę, ale wcześniej Długi wytrysnął, zalewając kieckę dziewczyny potokiem spermy.
Opowiadanie zaczerpnięte ze strony: http://www.erotyczne-opowiadania.pl Autor: Magda spod Bliźniąt Z pamiętnika mężatki sama w domu i agenci ubezpieczeniowi Kilka miesięcy temu mój mąż wyjechał na dwutygodniowy służbowy wyjazd do Stolicy. Kocham męża i za każdym razem gdy wyjeżdża w jakiś sprawach strasznie za nim tęsknię. Przed wyjazdem Marcina, dogadaliśmy się, że na mojej głowie pozostanie sprawa dopięcia szczegółów naszej multi polisy ubezpieczeniowej. Z reguły nie lubię załatwiać tego typu spraw, ale niestety chcąc nie chcąc musiałam się zgodzić. Agent ubezpieczeniowy zadzwonił do mnie w środku tygodnia, aby umówić się na spotkanie. W słuchawce odezwał się bardzo miły i bardzo męski głos, przedstawił się miał na imię Paweł. Po chwili rozmowy umówiliśmy się na spotkanie, na następny dzień, w godzinach popołudniowych po mojej pracy. Jak już mówiłam, nie na rękę było mi to spotkanie, ale cóż, trudno. Pamiętam, że w pracy tego dnia miałyśmy całkowity luz i strasznie się nudziłam, cały czas plotkowałyśmy z koleżankami na różne tematy, i te związane z seksem też. Dziewczyny podśmiewały się ze mnie, że w domu nie ma mojego męża, a ja przyjmuję w domu obcego faceta (opowiadałam, im o umówionej wizycie z Agentem Ubezpieczeniowym). Żarty były dosyć zboczone, zresztą sama się nieźle bawiłam, w żartach dziewczyny namawiały mnie żebym się temu obcemu facetowi oddała, bo przecież skoro mąż wyjeżdża, to mnie zaniedbuje, a kobiecie należy się przecież regularne pieprzenie. Złapałam się na tym, że cała ta rozmowa mnie podnieca, i nawet zaczęłam myśleć, jak się ubrać, na spotkanie, abym wyglądała wyzywająco i sexy. Wytłumaczyłam sobie, że jak mam dni płodne to chodzę strasznie napalona, i zrzuciłam generalnie winę właśnie na to. Nigdy nie zdradziłam męża, a tu proszę, takie myśli, chyba cała ta sytuacja że Marcin, był daleko, i niemożliwe było abyśmy się spotkali, doprowadziła do tego, że zaczęłam fantazjować na temat podsuniętego przez koleżanki pomysłu”. Postanowiłam, że skoro, mam takie myśli, to chociaż faceta pokokietuję, pomęczę, wiecie, taka kobieca gierka, podniecająca prowokacja. Oczywiście nie myślałam o zdradzie, tylko tak jak wspomniałam, o poprowokowaniu faceta, ale przyznam, cholernie mnie to podniecało. Wróciłam z pracy, od razu weszłam pod prysznic, aby zmyć z siebie trudy dnia. Woda zadziałała odprężająco, poczułam się naprawdę świetnie. Nakremowałam ciało i zaczęłam myśleć o swoim stroju na spotkanie. Jestem ładną zgrabną kobietą, mam 28 lat, średni wzrost, blondyneczka, szczupła, opalona, zgrabne nogi, ładna pupa, z której jestem szczególnie dumna, seksowne wcięcie w talii i biust B, takie duże jędrne i stojące B jak mówi mój maż. No i do tego, ta delikatna, aksamitna skóra Otworzyłam szafę, i zaczęłam wyciągać różne szmatki. Założyłam czarne koronkowe stringi, i czarne pończochy samonośne, które dostałam od męża, i jeszcze nie zdążyłam ich dla niego założyć. Stanika z premedytacją nie zakładałam, na górę założyłam, kremową, leciuteńko przezroczystą koszulowatą bluzeczkę z cienkiego materiału, na pupę wciągnęłam czarną spódniczkę do kolan, z rozcięciami z boku ud, tak że przy dobrych momentach można było zobaczyć koronkowe zakończenie pończoch. Jeszcze makijaż, łańcuszek, kolczyki, bransoletka na nogę i stroju dopełniły buty na szpilkach zapinane na paseczek. Całość tego ubierania i dobierania stroju podniecała mnie już nawet mocno, czułam że jestem wilgotna, i co róż pocierałam swoją cipkę. Stanęłam przed lustrem, i choć jak każda kobieta mam parę kompleksów, muszę przyznać ze wyglądałam naprawdę bosko. Rozpięłam w bluzce jeszcze jeden guzik więcej niż powinno się rozpiąć, spięłam włosy spinką w kok, skropiłam się perfumami, które dostałam w prezencie od ukochanego mężczyzny. Patrząc na prezent od męża, pomyślałam: Co ty robisz głupia? Masz męża, a ubierasz się dla obcego faceta, i jeszcze planujesz go pokusić dla zabawy? Z drugiej strony to miłe uczucie podniecenia, i ciepło w podbrzuszu, i jakaś tam próżność z drugiej strony sumienie. Stałam tak i walczyłam ze sobą, ostatnio z mężem nie sypialiśmy często, i chyba stąd to moje głupie zachowanie. Zaczęłam się łapać na tym, że oszukuję sama siebie, z tym niewinnym prowokowaniem faceta, którego nie znam i który zaraz tu będzie, że ja tak naprawdę chcę się rżnąc. Nie kochać, pieprzyć, po prostu rżnąć i o tym tak naprawdę myślę. Opanowałam się, odgoniłam, te zbyt kosmate myśli, i uspokojona spojrzałam na zegarek, była już 18.00. Dosłownie chwilę później zadzwonił domofon. Tak, kto tam? spytałam. Był to Paweł, i był punktualny. Dzwonek do drzwi, otworzyłam, i osłupiałam. Było ich dwóch. Dzień Dobry! Możemy? Bardzo proszę. Panowie przedstawili się, Paweł i Marek. Ucieszyłam się że było ich dwóch - nic nie mogło się wydarzyć i wyjść spod kontroli, tak jak wcześniej fantazjowałam na temat samego Pawła. Dwóch facetów? Uwierzcie nigdy nie przeszło mi to przez głowę, no może kilka razy myślałam, jakby to było. Ale to po prostu wydawało się to niemożliwe, więc naprawdę byłam szczęśliwa, że coś takiego nie może się przydarzyć. No to możesz ich pokokietować, bez zagrożenia dla swojej wierności pomyślałam. Paweł był przystojnym, dobrze zbudowanym, facetem, około 1,90 wzrostu, wyglądał na jakieś 35 lat, natomiast Marek, około 10 cm od niego niższy, blondyn, też całkiem niezły i niczego sobie, tak na oko był w moim wieku. U Pawła od razu zauważyłam obrączkę, Marek nie był żonaty, albo po prostu obrączki nie nosił. Zaprosiłam ich do salonu, blondyn usiadł w fotelu, Marek na kanapie. Postawiłam kawę, sobie zrobiłam whisky z colą (Panowie nie chcieli nic mocniejszego”), no i po kilku chwilach rozmowy o niczym przeszliśmy do omawiania ubezpieczenia. Siedziałam na kanapie koło Pawła, zauważyłam, że z pewnością zrobiłam na nich wrażanie. Siedząc naprzeciw Marka specjalnie się nachylałam, tak żeby mógł zaglądać mi w dekolt. Doskonale czułam jego wzrok na swoich piersiach. Co jakiś czas wstawałam, po cośâ€ do kuchni, w rzeczywistości specjalnie przechadzałam się koło nich, wstając, delikatnie się ocierałam o Pawła, i kręcąc biodrami chodziłam po salonie. Zrobiłam sobie drugiego drinka, i zaproponowałam chwilę przerwy. Znów wstałam, i podeszłam do kina domowego nastawić jakiś lekki jezzik. Stałam, tyłem do nich, i nachyliłam się żeby włączyć płytę, wypinając przy tym niesamowicie pupę. Czułam przez skórę, że gapią się na moją pupę, sprawiało mi to wielką satysfakcję. Po około godzinie od przyjścia, Panowie byli już nieźle rozkojarzeni, ja nadal, uprawiałam swoje gierki, dwa drinki już niesamowicie mnie rozluźniły i byłam już dość podniecona tym wszystkim, ponadto czułam, że majteczki mam wilgotne. Rozmowa zeszła na luźniejsze tematy, w powietrzu czuć było seks. Ja to czułam i oni też, widziałam to po ich oczach, sposobie zachowywania się, barwie głosu. Chciałam się wycofać i pozbyć ich, i zajrzeć potem do szuflady z wibratorem, ale oczyma wyobraźni widziałam już ich stojące pałki. Alkohol zrobił swoje, i moje kokietowanie też samą mnie nieźle podjarało. W pewnym momencie mimochodem wtrąciłam, że mąż będzie dopiero za dwa dni, i że często wyjeżdża (jak to wspominam, to chyba oszalałam, mówiąc coś takiego, ale samo łatwo poszło). Paweł, odpowiedział: To niesamowity błąd z jego strony zostawiać tak piękną kobietę samąâ€. - Dziękuję, jest Pan bardzo uprzejmy. Ale skoro twierdzi Pan że jestem piękna, to co się Panu we mnie najbardziej podoba?” odpowiedziałam, patrząc zalotnie w oczy Pawła. - To, że jest Pani niezwykle elegancka no i do tego bardzo bardzo seksowna, prawda Marek?” po chwili milczenia odpowiedział Paweł. Paweł, jako już doświadczony mężczyzna chyba doskonale wiedział i czuł, dając taką śmiałą odpowiedź, że sprawa kręci się koło mojej dupy i starał się przejść do ofensywy. Oczywiście że się zgadzam, jest Pani, Pani Magdo, cudowną i atrakcyjną kobietąâ€ potwierdził Marek. - No, OK. Ale co się Wam się najbardziej podoba? Chyba jak to faceci zdążyliście już sobie poobcinać, moje wdzięki, co? Moim piersiom chyba, Pan Marek już zdążył się nieźle przyjrzeć, cały czas zaglądał mi w dekolt. I jak Panie Marku?” powiedziałam, to w takim zabawnym i lekkim tonie, żeby faceta nie zmieszać. Chyba oszalałam, mówiąc te tekst. Sama siebie nie poznawałam. Zapadła chwila milczenia i konsternacji, Marek się zaczerwienił, ale Paweł uratował sytuację: No i jak Marek?” noooo, Fantastyczne” odpowiedział blondyn. Roześmieliśmy się wszyscy, aby rozładować, trochę napięcie. Wyczuwało się, że cała trójka myśli już tylko o jednym, ale ciężko był o ten pierwszy krok. I oni wiedzieli, że mam ochotę się pieprzyc, i ja wiedziałam, że oni myślą o tym samym. Pamiętam, że w tym momencie nie myślałam już o mężu, tylko o ich pałkach. Dla mnie pojawiła się już żądza, wszystko wyszło spod kontroli. Pomyślałam tylko co będzie to będzie. Zauważyłam, że Panowie dają sobie jakieś znaki. Marek powiedział po chwili, że niestety musi już iść, gdyż jest umówiony na inne spotkanie. Kłamał. Panie Marku, musi Pan iść? Niech Pan nie zostawia Pana Pawła samego” spytałam, - Dlaczego?” Ponieważ Pan Paweł może nie dać sobie sam rady .wytłumaczyć mi te zawiłości ” uśmiechnęłam się wymownie. Paweł: Zawsze we dwójkę można więcej wyjaśnić, co dwie głowy to nie jedna, ale sam też potrafię sobie nieźle poradzić” Ja: Ale, ja na dziś wolę żebyśmy pracowali w grupie, tak więc Pan Marek zostaje, chyba Panowie się zgadzacie, czy macie jakieś obiekcje?” powiedziałam ciepłym seksownym tonem, zakładając nogę na nogę, tak specjalnie żeby popatrzyli sobie na koronkowe zakończenie pończoch. Oczywiście zgodzili się ze mną. Zauważyłam, na ich spodniach wybrzuszenia. Niby niewinna rozmowa, lecz rozumieliśmy się wszyscy. Czy ktoś do cholery w końcu coś zrobi? Byłam podniecona i zła. Napięcie było wyczuwalne w powietrzu. Skoro żaden z nich nie potrafił zacząć, postanowiłam wziąśc sprawy w swoje ręce, lecz Paweł powiedział pierwszy: - Czy możemy coś dla Pani zrobić? Czy możemy w czymś jeszcze pomóc?” - Tak, owszem” odpowiedziałam zmysłowo - Co takiego?” - Nie domyślacie się?” przeszłam bezceremonialnie na TY. - Może nie ma męża, możemy . ta zabawa w kotka i myszkę, już tak mnie podniecała, zresztą ich też. Niby nic takiego nie mówimy, a jednak mówimy tak wiele . - Owszem ”, przerwałam, rozpinając jeszcze jeden guzik od koszuli, i kładąc dłoń na udzie Pawła, jednocześnie odchylając kosmyk włosów za ucho i przybliżając się do niego.. Możecie mnie dobrze zerżnąć ” (Zawsze jak jestem nieźle podniecona używam trochę ostrzejszych słów, jeszcze bardziej mnie to nakręca). Paweł nachylił się i pocałował mnie, natychmiast nasze języki spotkały się w gorącym pocałunku, dłoń Pawła, po zewnętrznej stronie mojego uda, weszła pod spódnicę, na biodro, aż przeszły mnie ciarki. Wpijaliśmy się w siebie, ja już ciężko dyszałam z podniecenia, prawą rękę wyciągnęłam do Marka, i pokazałam mu palcem, żeby się przyłączył. Natychmiast podszedł i zaczął całować i lizać mnie w kark, i złapał, mnie za pierś. Błagalnie, wysyczałam: zanieście mnie do sypialni”. Paweł wziął mnie na ręce, Marek otworzył drzwi od naszej małżeńskiej sypialni, poprosiłam Pawła żeby postawił mnie przez łożem. Kątem oka uchwyciłam, naszą ślubną fotografię, nie miało to już żadnego znaczenia w tym momencie, pragnienie zwyciężyło już kilkanaście minut temu. Stałam przed nimi, moje piersi falowały, zdjęłam bluzkę i zrzuciłam spódnicę. Byłam, w samych stringach, pończochach i szpileczkach. Paweł patrząc na mnie rozpalonym wzrokiem powiedział: Magda, naprawdę niezła z Ciebie dupa”. Ta lekko wulgarna odzywka jeszcze bardziej mnie podnieciła. Moi faceci, zresztą też, pochlebiały mi strasznie ich wybrzuszenia w spodniach, szczególnie Paweł musiał tam mieć potwora. Podeszli do mnie, już bez koszul, półnadzy, byli naprawdę fajnie zbudowani, Paweł miał owłosioną klatkę piersiową, natomiast tors Marka był gładki. Zaskoczyłam ich i uklęknęłam przed nimi. Jedną ręką rozsuwałam rozporek Pawłowi, drugą Markowi. Panowie, trochę mi pomogli, i w końcu miałam ich pałki na wierzchu. Pawła pałka nie była pałkąâ€, to była Pała, przez duże P. Musiała mieć ponad 20 cm i była bardzo gruba. Marek miał nieco większego od mojego męża i grubszego, tak na oko wyszło mi z około 17-18 cm. Mruknęłam z zadowolenia na ten widok, i zaczęłam ssać ich kutasy na przemian. Ssałam, delikatnie gryzłam, obciągałam, wodziłam językiem. Pieściłam ich męskości tak przez dłuższą chwilę, po czym przerwaliśmy i przenieśliśmy się na łóżko. Marek zaczął mi powoli ściągać majtki, naprawdę ekscytujące i podniecające uczucie, gdy obcy facet ściąga Ci majtki i odsłania wdzięki. Po chwili zaczął lizać moją cipkę, zaczęłam jęczeć z zadowolenia, natomiast Paweł zajmował się resztą mojego rozpalonego, aksamitnego i wypielęgnowanego ciała. Byłam tak podniecona, że może po trzech minutach pieszczenia językiem cipki, osiągnęłam silny orgazm. Jęczałam i krzyczałam, mocno udami ścisnęłam Markowi głowę, on nie przerywał i podtrzymywał mnie tak na wysokich obrotach. Bardzo chciałam żeby zaczęli mnie już w końcu rżnąc. Uklęknęłam na łóżku, dłońmi oparłam się o nie, i wypięłam pupę kręcąc zachęcająco, i mówiąc do Pawła, chcę Cię poczuć, rżnij mnie” Paweł już był z tyłu Marek podszedł z przodu. Od razu domyśliłam się o co chodzi. Z podniecenia miałam gęsią skórkę, czułam, każdy ich dotyk. Nie da się opisać tego oczekiwania, jak Paweł we mnie wchodził. Najpierw czułam, że się zbliżył, położył rękę na moim biodrze, przeszły mnie ciarki, przytknął go do cipki wszedł we mnie delikatnie, ale zdecydowanie. Jęknęłam głośno Ooooooooch”. Zagłębiał się coraz dalej, wypełnił mnie całkowicie, czułam jego potęgę i wielkość. Wcześniej nigdy nie miałam tak dużego kutasa w sobie, nieporównywalne odczucie. Z przodu przybliżył się Marek i zaczęłam mu ciągnąc. Ciągnęłam Markowi, Paweł delikatnie mnie posuwał, chyba specjalnie, żebym mogła spokojnie obsługiwać jego kolegę. Byłam w siódmym niebie, było niesamowicie, wydawałam stłumione pałką Marka jęki. Po paru minutach, Marek wystrzelił, mi w buzi, poczułam smak jego nasienia, jego spermy, nigdy wcześniej nie miałam nasienia w buzi (mężowi na to nie pozwalałam). W seksualnym szaleństwie smakowało wyśmienicie. Chlusnął obficie, cześć połknęłam, większość spływała mi po buzi, i szyi, czułam jej zapach. Wylizałem jeszcze dokładnie, i Marek odsunął się, i wtedy spokojne, delikatnie tempo Pawła, przeszło w prawdziwe pierdolenie. Mocne, głębokie, silne i szybkie. Ja nie jęczałam, krzyczałam, (sąsiadów miałam w tym momencie gdzieś), Rżnął mnie i rżnął, był naprawdę dobry. Jego wielka pała masakrowała i demolowała moją cipkę, jądra obijały się o pośladki. Moja małżeńska sypialnia nie słyszała jeszcze tak głośnych efektów pieprzenia, wypełniły ją moje jęki. Głośno mówiłam też do Pawła, O tak!!!, Pieprz mnie, dobrze!!! (nigdy podczas seksu małżeńskiego się tak nie zachowywałam). Paweł rżnął mnie równo, złapałam go ręką za jądra i ściskałam je i pieściłam, przyjął to z zadowoleniem. W międzyczasie orgazmowałam, nie miałam siły utrzymać się na rękach, opadłam na łokcie a on dalej mnie pieprzył. Silnymi rękami trzymał mnie za biodra i przytrzymywał sobie mój tyłek na odpowiedniej wysokości. W końcu po paru minutach poczułam, że zbliża się do wytrysku, to przyspieszyło i spowodowało, że doszłam razem z nim. Znów targnął mną fantastyczny orgazm, krzyczałam, Paweł też sapał i jęczał, wystrzelił mi do środka, czułam, jak strzela, wyciągnął penisa, i jeszcze resztki wytrysku poszły na moja pupę. Facet mnie po prostu wypierdolił jak nikt dotąd. Wytarł swoją pałę o mój tyłek. Opadliśmy wszyscy na łoże, i odpoczywaliśmy. Z mojej cipki sączyło się nasienie, czułam jego słonawy smak i zapach w ustach, czułam jak klei mi się na pupie. Odpoczywaliśmy tak przez dłuższą chwilę, rozmawialiśmy, byliśmy rozluźnieni i czuliśmy się swobodnie, niewytłumaczalne i zadziwiające, ale tak po prostu było. Chłopaki, to był seks mojego życia, jeszcze nigdy nie było mi tak dobrze” powiedziałam. Słuchaj my tak szybko stąd nie wyjdziemy, skoro dorwaliśmy taką dupeczkę ja Ty, to tak łatwo nie odpuścimy ” powiedział Paweł. Roześmiałam się, i zaczęliśmy się pieścić, lizać. Starałam się jak mogłam oddawać im pieszczoty, a oni byli wszędzie, na moich piersiach, brzuchu, udach, tyłeczku i w intymnym miejscu, czułam ich silne dłonie, języki i usta, moje aksamitne ciało poddawało się ich pieszczotom. Ja taka mała kobieta, pośród dwóch potężnych i podnieconych mężczyzn.Ponownie zaczęłam pracować ustami nad ich pałkami, erotyka ogarnęła mną całkowicie. Gdy postawiłam sobie ich pały Paweł ułożył się na plecach, i ochoczo się na niego nabiłam. Był taki duży zaczęłam ujeżdżać go tak, jakby od tego zależało moje dalsze życie. Jago ręce ugniatały moje piersi, Marek w tym czasie stał z boku i masował swojego rycerza i obserwował nas. Było mi strasznie dobrze, jęczałam i podskakiwałam i kręciłam pupą na Pawle. Wykorzystywałam i cieszyłam się każdym centymetrem jego dużego kutasa, aż znów po kilku dłuższych minutach przeszył mnie orgazm (nie wiem co się działo, ale kilka orgazmów jednego dnia??? Z mężem zdarzały się orgazmy, ale to może 20%.... a tutaj ech...). Krzyknęłam i opadłam na jego tors. Paweł przytulił mnie i podobijał mnie jeszcze paroma szybkimi ruchami. Ciężko sapałam, gdy powiedzieli do mnie, że teraz jest czas na to, abyś poczuła nas obu, weźmiemy Cię mała na dwa baty, zobaczysz będzie super ”. Kilka razy kochałam się z mężem analnie, było nawet przyjemnie, choć byłam przy tym spięta. Ale teraz, ten orgiastyczny szał który mnie ogarnął, nie pozwolił mi na najmniejsze skrupuły. Mruknęłam z zadowoleniem, cały czas Paweł był we mnie, powiedziałam Markowi gdzie jest coś do nasmarowania jego pałki. I zaczęło się. Leżałam na Pawle z jego kutasem w środku, moje nogi wzdłuż niego. Zbliżył się Marek, jedną ręką oparł się nad nami drugą ręką zaczął nakierowywać swojego ptaka, czekałam na niego cała. Paweł rozszerzył mu jeszcze moje pośladki, drżałam z oczekiwania. Przytknął go, napierał, na początku duży opór, ale nie bolało. Zagłębił się trochę, potem jeszcze trochę i wszedł już. Później powoli wkładał go do końca .Byłam całkowicie rozluźniona, podniecona i pragnęłam tego dlatego chyba tak łatwo poszło. Dwie pały we mnie tego jeszcze nie było. W końcu zaczęli mnie pieprzyc, najpierw powoli, dopasowywali się do siebie, ale i tak to powolne tempo, dawało mi rozkosz. W miarę czasu zaczęli mnie pieprzyc konkretniej. Było super, jęki znów wypełniły moją sypialnię, chłopakom też było dobrze, sapali ciężko. Poruszały się we mnie w niezłym tempie dwa tłoki, wypełniając całkowicie i dając nieziemską rozkosz. Jeden w cipce, drugi w pupie, w każdym miejscu inne odczucie i to na raz. Za długo nie mogłam wytrzymać i moim ciałem targnął najsilniejszy orgazm jaki miałam do tej pory w życiu, świat mi zawirował. Prawie omdlałam, był strasznie długi i mocny, po chwili poczułam jak Paweł zostawia mi swój ładunek w cipce. Po chwili Marek także jęknął i orgazmował. Wyjęli ze mnie swoje kutasy i leżeliśmy tak zmęczeni. Z cipki i pupy wyciekała sperma. Byłam całkowicie usatysfakcjonowana, zaspokojona i solidnie zerżnięta. Czułam się prawdziwą pełną seksu kobietą, dając im rozkosz, a oni też odczuwali zadowolenie, że mi dogodzili. Leżąc tak ogarnęła nas błogość i zmęczenie, zasnęliśmy. Koło 23, obudziliśmy się, i poszłam pod prysznic, poprosiłam żeby jeszcze zostali, wypijemy herbatę zanim wyjdą, zgodzili się. Wyszłam z łazienki, założyłam, satynowy krótki szlafroczek, Chłopaki zaczęli gwizdać. Marek pierwszy poszedł pod prysznic, ja poszłam do kuchni. Po chwili Marek wyszedł, i Paweł zajął jego miejsce. W kuchni z Markiem rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Podobało mi się to że po tym wszystkim traktują mnie jak normalną kobietę z szacunkiem, byli naprawdę na poziomie. Marek powiedział: Wiesz, jestem trochę nieśmiały” Roześmiałam się: Ty nieśmiały!? Po tym jak zerżnąłeś mnie w tyłek??”. Słuchaj Magda nie śmiej się, chciałem Ci powiedzieć, że bardzo Cię pragnę, i chciałbym się z Tobą jeszcze w tej chwili kochać, zrozum, spędziliśmy super chwile, ale nie byłem w Twojej cipuni, proszę ” Zaskoczył mnie tym, niesamowicie, ale był taki słodki. Podeszłam do niego zrzucając szlafrok, i powiedziałam wesoło: Jestem Twoja, zerżnij mnie na co czekasz?”. Od razu wpił się ustami w moje piersi, jego ręce błądziły po moim ciele. Chciałam pomóc jego pałce i possać ja, ale jak zrzucił bokserki stała już w całej okazałości. Pochlebiało mi to. Całowaliśmy się ostro, w końcu zaczął mi lizać cipkę. Podniecił mnie już dobrze, byłam już mokrutka. Podniósł mnie i usadowił na blacie kuchennym. Zachęcająco rozchyliłam nogi na boki, Marek podszedł i zdecydowanie we mnie wszedł. Bardzo tego chciał, od razu zaczął mnie ostro dymac. Na efekty jego pieprzenia nie trzeba było długo czekać, jęczałam i wpijałam się mu paznokciami w plecy i drapałam. Nigdy nie robiłam tego w kuchni i fakt ten dodatkowo mnie podniecał, tym bardziej że okna nie były zasłonięte, 23 godzina, zapalone światła, ktoś mógł z bloku naprzeciwko sobie obejrzeć niezłego pornosa Marek rżnął dalej, spuścił się dzisiaj już dwa razy, więc mógł dłużej mnie posuwać. W międzyczasie wyszedł Paweł spod prysznica, usiadł, na krześle pił herbatę i przyglądał się nam z ciekawością. Objęłam Marka nogami, kochaliśmy się dalej, było cudownie. W końcu Marek doszedł i spuścił mi się do środka, tym razem nie doszłam do końca, ale było fantastycznie. Jeszcze przez chwilę był we, mnie wyszedł, pocałowaliśmy się namiętnie. Wtedy Paweł wstał już nagi od stołu ze stojącym kutasem No Madziu, tak mnie podkręciliście, że też Ci nie przepuszczę, masz jeszcze ochotę, na następny numerek?”. Szczerze mówiąc byłam wykończona, ale patrzyłam gorąca rozgrzana, na tego mężczyznę i jego oręż, i nic nie mówiąc zeszłam z blatu, odwróciłam się do niego tyłem, oparłam rękoma o blat i wypięłam seksownie tyłeczek weź mnie, ale zrób to ostro ” wyszeptałam namiętnie. Paweł podszedł, przez chwilę namierzał moją cipunię, i bez problemów wszedł na całą długośc. Aaaaaaaach! Wygięłam się w łuk pod wrażeniem tego pchnięcia. Paweł od razu zaczął mnie mocno walic, byłam już bardzo tam śliska, i mokra od soków i spermy, ale nadal czułam jego wielkość. Jedną rękę położył mi na biodro, w drugą chwycił pierś i ją masował. Rżnął mnie tak mocno chyba z parę minut, aż doszłam do końca, mocny orgazm, moje ciało ogarnęły spazmy, drugi taki megaorgazm w ciągu dnia. Paweł dobijał mnie jeszcze przedłużając przyjemność, w końcu przestał, ja ciężko dyszałam, zrobił mi naprawdę dobrze. Wyciągnął go i powiedział, żebym się odwróciła i uklęknęła. Posłusznie zrobiłam to o co prosił i bez żadnej jego zachęty zaczęłam ssać mu kutasa. Dał mi tyle przyjemności, że starałam się jak mogłam odwdzięczyć mu za te wszystkie uniesienia i wkładałam w to całe serce. Brałam go głęboko i mocno, ssałam, lizałam główkę, i znów głęboko brałam go do buzi, poruszałam głową w przód i w tył. Był tak duży że usta wypełniał mi całkowicie, nadal go obrabiałam i było mu dobrze, zaczął jęczeć, co jeszcze bardziej zdopingowało mnie do pracy. Nigdy tak nie miałam, ale teraz pragnęłam żeby spuścił mi się do buzi, po tym jak kilka godzin wcześniej zrobił to Marek, nie odstręczało mnie to. Gdy wyczułam że się zbliża, zintensyfikowałam pieszczoty, w końcu wystrzelił kilkakrotnie do buzi. Trzymałam go nadal w ustach, przyjęłam cały ładunek do buzi. Po chwili jak wyciągał kutasa patrzyłam mu w oczy, i pokazałam mu jego nasienie w moich ustach. Oblizałam się lubieżnie i powoli pozwalałam żeby sperma wypłynęła mi z buzi. Zmieszana ze śliną ciekła po brodzie, szyi, na piersi, gdzie dalej patrząc mu w oczy zaczęłam ją rozsmarowywać po piersiach i wmasowywać w ciało jak balsam. Był zachwycony, przyglądający się Marek, też nie krył zadowolenia. Tak oto zakończyło się moje nieplanowane pieprzenie życia Paweł z Markiem czule mnie pożegnali i poszli do swoich domów, żon. Spotkałam się z nimi później jeszcze trzy razy w restauracji a potem cała noc w hotelu, było za każdym razem odlotowo. Od tej pory, odblokowałam się na wiele seksualnie, moje skryte fantazje urzeczywistniły się. Na początku czułam lekkie wyrzuty sumienia, ale satysfakcja i żądza i następne myśli i fantazje, spowodowały że zdradę w takim wydaniu zaczęłam traktować jak po prostu spełnienie swoich marzeń. Mimo to chciałam przeżywać takie chwile razem ze swoim mężem, którego bardzo kocham i dlatego powzięłam decyzję że porozmawiam z nim o moich erotycznych fantazjach, potrzebach i pragnieniach (oczywiście nie powiedziałam mu nigdy o tych numerach z Pawłem i Markiem). O tym jak zareagował mój mąż, i jak to odebrał, napiszę już w następnym opowiadaniu .
Opowiadanie zaczerpnięte ze strony: http://www.erotyczne-opowiadania.pl Autor: Moni26 Spełnine marzenia mężatki Trzeci miesiąc pobytu za granicą i wyczerpująca praca tak mnie osłabiła,że moim marzeniem było to-żeby być już w ranionach męża i solidnie odpocząć.W domu kochaliśmy się regularnie i nie miałam takich problemów ze sobą, natomiast tutaj byłam zbyt zmęczona pracą i nie miałam ochoty na sex.Poza tym nie było mężczyzny w moim typie,który mógłby mnie pobudzić.Na te kilka dni przed powrotem do domu,myślałam coraz częściej o sexie i to takim dziwnym, nietypowym,pierwszy raz mnie coś takiego naleciało,żeby spróbować inaczej niż dotąd.Zadzwoniłam do męża i powiedziałam mu o tym,w pierwszej chwili zdębiał ale po kilku minutach rozmowy zaaprobował moją zachciankę i powiedział,że coś wymyśli aby mnie mile zaskoczyć.Zdałam się na jego gust w tych sprawach i nie rozwijałam tematu czego to ja chcę, a czego nie.Mijały kolejne godziny,a ja już myślami byłam w domu i myślałam jak będziemy urozmaicali sobie sex,byłam ciekawa czegoś nowego,czegoś czego jeszcze nie przeżyłam.To tak głęboko we mnie siedziało,że ta rozłąka pobudziła dopiero we mnie takie żądze. Samolot wylądował bez opóźnienia,z lotniska odebrał mnie mąż i po parunastu minutach byłam już w domu.Prysznic i smaczne przekąski jakie mi przygotował wzbudziły we mnie ochotę na sex z nim teraz i tutaj.Wiedziałam też,że to nie ma sensu skoro wieczorem idziemy razem na spotkanie,które było niespodzianką dla mnie.Waldek,tak miał na imię mąż wyjechał jeszcze do pracy,ja zaś zajęłam się przygotowywaniem stroju i makijażem.Ubrałam się w komplet który dostałam od męża na urodziny,do paseczków zapiełam pończochy(bardzo lubiał mnie taką oglądać)szyku dodały temu strojowi jeszcze szpileczki.Na to założyłam krótką sukienke tak przed kolano z wycięciem z boku. Przeglądnęłam się w lustrze i zauważyłam że przez wycięcie w sukience delikatnie widać koronke pończoch.Byłam sexowna i gotowa na niespodziankę.Jestem ciemną szatynką z włosami za ramiona,26lat,średniego wzrostu o szczupłej sylwetce i zielonych oczach.Mąż jest wysokim szatynem o normalnej budowie po 30-ce.Kochamy się i jak dotąd nie potrzebowaliśmy szukać wrażeń w sferze sexu ale często w trakcie szeptaliśmy sobie różnego rodzaju wyimaginowane sytuacje co nas bardziej podniecało i może właśnie to obudziło we mnie tak niepohamowaną ochotę spróbowania czegoś innego.Im bliżej godz 20,tym bardziej chodziłam podniecona i czułam jak moja cipka robi się bardziej wilgotna. Wreszcie przyjechał Wakdek,wziął prysznic i po chwili byłiśmy już przed domem czekając na Taxi.Wjechaliśmy w osiedle domków jednorodzinnych by po chwili zatrzymać się przy jednym z nich.Ten wyróżniał się od pozostałych ładnym ogrodzeniem i gustownymi okiennicami w oknach.Automatycznie otwierana bramka i po kilkunastu metrach staliśmy przed drzwiami tego domu.Otworzyła sympatyczna brunetka nieco wyższa ale szczuplejsza.Na sobie miała wysokie szpile,pończoszki i krótką czarną obcisłą sukienkę.Różniłyśmy się tylko kolorami sukienek,moja była czerwona.Wpadła mi w oko schylając się po butelkę wina zauważyłam,że jest bez majtek i ma wygoloną cipkę. Od momenu przywitania,poczułam coś niebywałego,po prostu chęć pieprzenia się z nią.Podniecała mnie myśl o tym,że Waldek będzie się z nią pieprzył,a ja będę na to patrzeć.Stawałam się coraz bardziej mokra w cipce.widziałam jak Waldkowi odstają spodnie w wiadomym miejscu.Po chwili znaleźmy się w dużym salonie gdzie na śroku stało wielkie okrągłe łóżko,wszędzie było dużo kwiatów i paliły się świece,dziesiątki świec,na obszernej kanapie siedziało dwóch mężczyzn,w rogu stał barek na kółkach.Edyta przedstawiła nas sobie i przyciągnęła barek.Schylając Cała ta atmosfera wnętrza,zapach kwiatów i świec potęgowały we mnie uczucie podniecenia.Ładne”hallo”-pomyślałam sobie-będzie ciekawie i usiadlam na drugiej kanapie wis a wis Mariusza i Darka.Obaj byli mniej więcej w równym wieku tak około 35lat,normalnej postury i obaj bruneci.Waldek wyszedł do łazienki a oni usiedli przy mnie tak,że znalazłam się w śroku między nimi.Nie trzeba było zbędnych słów aby akcja rozwinęła się sama,czułam dreszcze emocji,trochę strachu lecz wiedziałam,że chcę czegoś nowego w naszym życiu erotycznym.Edyta usiadła wygodnie na przeciwległej kanapie i rozwarła uda,zrobiło mi się bardziej mokro mimo,że już wcześniej się moczyłam.Wzięła palec do ust,naśliniła go i robiła swojej cipce dobrze przygryzając jednocześnie swoją dolną wargę.Panowie wyjęli swoje kutasy jednocześnie masturbując się.Patrzyłam jak rosną w ich dłoniach,jak ściągana skórka odsłania czerone nabrzmiałe łepki, z których sączyły się kropelki nektarku.tak mnie to ponieciło,że chwyciłam je w dłonie oba na raz.Przyjemne ciepło kutasów,ich wydzielinka i właściwe rozmiary pobudzały mnie coraz bardziej.Obciągałam ze skórki dwa kutasy obcych mężczyzn,którzy sexownie wzdychali i zaczęli pieścić językami moje dwoje uszu.Czułam jak nadchodzi niespotykany dotąd orgazm,jak z mojej cipki wyciekać zaczyna stróżka śluzu.Waliłam szybciej im kutasy aż słychać było przyjemne chlapanie mokrej skórki.Byłam podniecona do granic.Edyta widząc mnie taką klęknęła przy mnie i zaczęła lizać moją mokrą cipkę.Ogarniał mnie szał,miałam ochotę na wszystko tego wieczoru.Wszedł Waldek,nie trzeba się było domyślać co zrobi w tej sytuacji.Zrzucił z siebie wszystko i wziął w rękę sojego huja,który błyskawicznie zaczął chlapać jak pozostałe ,a kiedy włożył go w cipkę Edyty od tyłu zaczęłam odlatywać.Jej język robił mi tak wspaniale,świdrował w dziurce by po chwili drażnić łechtaczkę i od nowa.Powstrzymywałam się jeszcze bo nie nadszedł moment o którym myślałam.Rozmiary kutasów osiągały maximum,Waldek pieprzył Edytę,patrzyłam mu w oczy,był bardzo podniecony-jak ja Cie kocham,jak mi dobrze- pomyślałam. • -Wypierdolcie mnie teraz w usta obaj-powiedziałam wijąc się z narastającej rozkoszy.Wstali a ja chwyciłam w ręce dwa twarde mokre kutasy na wysokości swoich ust.Złączyłam je nabrzmiałymi główkami i palcami ściągałam skórkę do końca.Widok odsłoniętych śliskich kutasów uwolnił kolejną dawkę mojego śluzu, który tak namiętnie zlizywała Edyta.Słyszałam jak pojękuje za każdym razem jak wbijał się w nią huj Waldka.Włożyłam teraz oba kutasy sobie w usta,poczułam zajebisty smak ich nektaru,zaczęłam je sobie walić w usta na przemian.Oba były wyjątkowe smaczne i jednakowo mokre.Czułam jaką rozkosz im to daje,sama będąc jednocześnie pobudzona na maxa.Oba kutasy pulsowały w moich ustach a ja wysysałam z nich kropelki nektaru.W tym właśnie momencie zapragnęłam by mnie obaj wyjebali w obie dziurki. -wypierdolcie mnie w moją pizdę i dupę jednocześnie-syknęłam stanowczo, a wulgarne słowa podniosły mi bardziej stan podniecenia.Chwycili mnie razem,Mariusz położył mnie na leżącego na plecach Darka,jego ogromny kutas stał na baczność ze śiągniętą skórką i widocznym nabrzmiałym mokrym łbem.Przywarłam tak,żeby mi go mógł włożyć w cipkę,uczynił to bardzo powoli i z wyczuciem. Czułam jak mi rozpycha pochwę i dochodzi do jej dna,cudowne uczucie.Mariusz nasmarował mi odbyt I równie delikatnie zaczął wsadzać swojego równie sporych rozmiarów kutasa,przez moment czułam,że mnie rozerwą,czułam niewielki ból,który potęgował się w miarę jak wypełniała się dupka kutasem Mariusza.W tym czasie obaj osiągnęli mój kres w obu dziurkach,zaczęło mnie mniej boleć w miarę poruszania się kutasów z których zapewne wydobywały się wydzieliny.Byłam w siódmym niebie,nigdy dotąd nie było mi tak dobrze.Widział to Waldek a ja widziałam jego zadowolenie i to z jaką namiętnością pieprzył dalej Edytę.Mariusz i Darek pieprzyli mnie cudownie w równym tempie,odlatywałam,moja pupka i cipa pulsowały i coraz mocniej obejmowały sobą oba kutasy,już mnie nie bolało,czułam ekstazę.Zbliżał się zajebisty odlot,targało mną jak nigdy,wyczułam charakterystyczne pulsowanie kutasów tuż przed spuszczeniem. -Do środka możecie,tak tego pragnę-rzuciłam stanowczo- sama zalewając się w środku niespotykanym dotąd orgazmem. -kończcie już-natychmiast-krzyknęłam do nich. Fale gorącej spermy wypełniły mi obie dziurki,czułam jak przybywa ciepłej spermy. -pieprzcie mnie jeszcze chwilkę-powiedziałam resztkami sił,chciałam jak najdłużej mieć ich w sobie Uslyszałam jak Waldek z Edytą szczytują i wyczuwałam zbliżające się odloty ich obojga.Pierwsza zawyła Edyta,jak szalejąca czarna puma wiła się pod hujem męża. -Waldek-syknęłam-spuść mi się teraz w usta,szybko! Zapragnęłam poczuć jego huja i posmakować jego nasienia zmieszanego ze smakiem cipki Edyty.Włożył mi go natychmiast.Był nadspodziewanie smaczny,nie wiedziałam,że tak może fajnie smakować wyjęty z cipki drugiej kobiety.Wyczuł moje podniecenie i po chwili spuścił mi się słusznym ładunkiem spermy w usta.Było tego tak dużo,że wylewała mi brzegami ust,a ja wysysałam jego ostatnie krople.Wtedy obaj panowie wyszli ze mnie a Edyta chwyciła je i zaczęła je ssać.Pojękiwała, tak jej było super.Waldek zaś wyjął wymęczonego huja z moich ust,ułożył mnie na plecach i zaczął lizać mi cipkę,z której wyciekały już resztki nasienia obu panów.Słyszałam jak się podnieca połykając mój zmieszany ze spermą śluzik.Mimo,że w tym momencie miłam błogość-to czułam,że mam ochotę na jeszcze.Panowie też mieli na razie dosyć,bo wyrwali się z ust Edyty i poszli pod prysznic.Zostałam sama z Edytą.Położyłyśmy się na łóżku.Nie chciałam się myć.Było mi dobrze jak czułam na sobie zapach facetów,w ustach smak nasienia Waldka i spuchnięte od pieprzenia cipkę z dupką.Po raz pierwszy w życiu czułam niepowtarzalne uniesienie i to,że jestem bliżej emocjonalnie ze swoim mężem.Nie wybaczyłabym mu zdrady,natomiast akceptuję taką zabawę.On chyba jest takiego samego zdania.Naraz Edyta zaczęła mi robić minetę podsuwając swoją cipkę do moich ust.Też była nieźle wyjebana skoro jej wargi były mocno opuchnięte.Znowu poczułam przypływ przyjemnego w ciele gorąca.Lizała mnie cudownie,czułam się mokra w środku.Jej cipka też fajnie smakowała,zasze byłam przeciwna smaku cipki,lecz tym razem zmieniam zdanie,była wyjątkowo smaczna.Polykałam śliskie stróżki jej kobiecości a ona moje.Lizałyśmy się i było kapitalnie dobrze. Pierwszy do pokoju wszedł Waldek,widząc co się z nami dzieje,położył się na plecach.Edyta była bliżej jego huja więc szybkim ruchem wsadziła go sobie w usta i zaczęła obciągać.Przyglądałam się temu i byłam bardziej podniecona.Teraz pomyślałam o tym,żeby Waldek pieprzył Edytę a ja będę jej lizać w trrakcie stosunku łechtaczkę.Zdradziłam głośno swoje intencje i po chwili Waldek leżąc na plecach miał na sobie Edytę.Złapałam jego huja w rękę i zaczęłam go obciągać.Cipkę Edyty miałam kilkanaście cm od swojej twarzy.Huj Waldka rósł powoli mi w ustach a ja włożyłam palec Edycie w cipkę.Czułam jak ją to podnieca. -Włóż mi jeszcze jeden a może dwa-powiedziała mocno drżącym już glosem.posłuchałam i powoli zaczęłam wkładać trzy palce.pierwszy raz miałam takie uczucie,dziwne ale jednocześnie podniecające.Czułam jak się napręża,w cipce robi się bardziej mokro a jej brzegi zaciskają moje trzy palce.moje podniecenie i pojękiwania Edyty podziałały na Waldka,któremu zaczął rosnąć w moich ustach huj.Był już na tyle duży żeby można go było umieścić w cipce Edyty.Uczuniłam jak myślałam.Wyjęłam go ust.Był wspaniale duży i śliski.Ściągnęłam skórę do końca aż zawył z rozkoszy.Z otworka na łepku sączyła się kropla nektarku,Zajebiste uczucie i widok.Chwyciłam go mocno,był twardy i duży.Zaczęłam powoli go umieszczać w cipce.Wdok rozchylających się warg sromowych,sliskiego,odsłoniętego ze kórki huja spowdował,że wypuściłam w swojej cipce śluzik.Serce biło jak zwariowane.Wreszcie umieściłam go w otworze którego poragnie zawsze mężczyzna i zaczęłam wpychać głębiej.Nie musiałam pomagać,bo zdaje się jak Waldek poczuł ciepło cipki na huju to sam go wepchnął do końca aż po jaja.Zaczęłam lizać łechtaczkę Edyty a Waldka huj wysuwał się wsuwał.oni się pieprzyli a ja lizałam łechtaczkę Edyty.byłam podniecona do bólu.Wypięłam teraz moją dupcię ku górze marząc o tym ,żeby poczuć w niej kutasa.Nie było żadnego z nich.Dalej lizałam łechtaczkę i wchłaniałam jej smak i zapach.Rajcowało mnie to.Pierwszy wrócił Mariusz a za nim Darek. -Chcę kutasa do pizdy !- warknęłam w uniesieniu. I nagle poczułam zamiast kutasa ciepło i szorstkość języka.To Mariusz zaczął mnie lizać po cipce waląc sobie w ręku kutasa.Darek pochylił się tak by móc włożyć Edycie swojego kutasa w usta.Trwało to chwilę zanim znowu poczułam znajome ciepło śliskiego kutasa.nie był już tak duży jak wcześniej mimo wszystko sprawiało mi przyjemność jak wchodził we mnie od tyłu.Kiedy wszedł do końca jęknęłam z małego bólu i rozkoszy. -Pieprz mnie,pierdol i nie przestawaj wyrzuciłam do niego. Musiało go to podniecić gdyż zaczął mnie szybciej posuwać i czułam jak mnie bardziej wypełnia w cipce. Znowu wszyscy jęczeliśmy z rokoszy. Teraz Darek zamienił się z Mariuszem.Jego kutas zdawał mi się twardszy i odrobinę grubszy.włożył mi delikatnie by po kilku sek nabrać właściego tempa.Pieprzył mnie cudownie tak jak mój mąż Edytę.odrywałam język od łechtaczki Edyty aby nabrać powietrza w usta tak było mi dobrze. Wszystkim było dobrze.zapach i odgłosy jebania z zapachem kwiatów i świec.Tego mi trzeba było stwierdziłam.Tyle lat żyłam w nieświadomości jak może być dobrze w takim układzie. A przede wszystkim muszą się dobrać dwie osoby o jednakowych upobaniach.Teraz się cieszę ,że mam takiego męża. Nadchodził kolejny orgazm,moja cipka zaciskała kurczowo kutasa i pulsowała,zrobiło się w niej luźniej ale nie mniej przyjemnie.Czułam jak dobija mnie swoim łonem,jak kutas sięga dna pochwy,szalałam ze szczęścia i jęczałam.Kiedy kolejny raz zbliżałam twarz by lizać łechtaczkę Edyty,zobaczyłam jak między hujem Waldka a ściankami cipki wypływa Jego sperma. -Cudownie Kochanie-spuszczaj się jeszcze i jeszcze-wydarłam się w w tym amoku podniecenia.Nie minęło więcej niż kilka sek jak poczułam w sobie gorący ładunek spermy z kutasa .Opóźniał się ostatni z nich trzech.Nie trwało jednak długo bo po pary minutach Edyta napełniła usta nasieniem Mariusza.Obciągała go jeszcze chwilkę a ja obciągałam huja Waldka ze spermy zmieszanej ze śluzem z cipki Edyty. Po chwili znowu byłyśmy pokonane przez naszych dzielnych wojowników,którym coraz częściej zbierało się na ziewanie. -Aha _pomyślałm- mają już dość,nie dziwię się wcale,byli sobą w przeciwiństwie do tych biorących wiagrę.Tamtym wspólczuję i współczuję ofiarom ich podbojów. Nasi mężczyźni byłi bardzo dzielni i uważam,że niczego im nie brakuje. Czujemy się z Edytą zajebiście wyjebane a patrząc teraz na facetów to zapewne Oni też. Cała drżę,w głowie mi siękręci,cipa i dupka przyjemnie mnie bolą a nogi uginają mi się jak wstałam żeby pójść siku.Jestem w pełni usatysfacjonowana i niczego teraz nie pragnę jak przytulić się do męża i zasnąc z głową wtuloną w jego klatkę piersiową.
Autor: Leoni Źródło: poprzednia odsłona rogacza cz. 1/10 Jest godzina dwudziesta gdy Andrzej z żoną Krystyną wchodzą na parkiet. Jest piękny wieczór. W dodatku to pierwszy dzień ich urlopu. Czują się odprężeni i chcą się zabawić. Pierwszy taniec szybko się kończy. Potem kolejny i jeszcze jeden. Siadają przy stoliku by chwilkę odpocząć. Chce mi się pić - mówi kobieta i uśmiecha się do męża. Dobrze, zaraz coś zamówię - odpowiada i po chwili idzie już w stronę baru. W tym czasie do stolika obok podchodzi grupka młodzieńców. Siadają. Zaczynają rozmowę. W ogólnym gwarze nie słychać prawie co mówią, ale pojedyncze słowa docierają do niej. Widocznie rozmawiają o którejś z kobiet. Tylko o której? - zastanawia się. Spogląda w kierunku parkietu. - niezła dupa, prawda? - pewnie, spójrzcie na jej cycki. Krystyna odwraca się do nich. O kim mówią? - myśli. Tymczasem Andrzej wciąż stoi w kolejce. Jeszcze raz spogląda na parkiet. Próbuje odgadnąć czyj wygląd tak komentują. - myślicie o tym co ja? - tak - zaczynają się śmiać. - dobra, w takim razie spróbujmy. Chłopak wstaje z miejsca i podchodzi do kobiety. Przysiądzie się pani do nas? - mówiąc to uśmiecha się szelmowsko. Słucham? - Krystyna nie potrafi ukryć zdziwienia. - chodź, będzie fajnie - inny odzywa się siedząc nadal przy swoim stoliku. Kobieta piorunuje go wzrokiem. Na końcu języka ma już ostre słowa ale w tej właśnie chwili ten pierwszy siada obok niej. Nawet nie zapytał czy może - przebiegło jej przez myśl. - rozmawialiśmy tu z chłopakami o tobie i stwierdziliśmy, że fajna z ciebie dupeczka - mówiąc to patrzy jej prosto w oczy. Krystyna jest coraz bardziej zbita z tropu. Nie spodziewała się czegoś takiego. Nie bardzo wie jak zachować się w tej sytuacji. Jeszcze chwila a może go spoliczkować. Gdzie ten Andrzej - gorączkowo stara się zapanować nad sytuacją. - zaraz przyjdzie mój mąż. - tak, tak, wiemy - uśmiechają się wszyscy i jeden po drugim dosiadają się do niej. - skoro nie mogłaś się sama zdecydować to my to zrobiliśmy. - rozluźnij się mała, jeszcze przed chwilą tak wywijałaś na parkiecie. - lubisz zaszaleć? - potok słów i pytań sprawia że wciąż siedzi na miejscu, nie próbuje przeciwdziałać. - no powiedz cipko, jesteś gorąca? Tego jest już za wiele. Kobieta postanawia się podnieść. Jednocześnie unosi dłoń by spoliczkować chłopaka. W tym momencie czuje że ktoś przytrzymuje ją z tyłu. - spokojnie, nie denerwuj się, chcemy tylko pogadać. Opada na swoje miejsce i bezwolnie opuszcza ramię. - o co wam chodzi? Uśmiechają się. - nie wiesz? o dobrą zabawę? - masz ochotę zaszaleć z nami? Krystyna robi się cała czerwona. Takiej propozycji się nie spodziewała. I to wprost, bez ogródek. - dajcie mi spokój - odpowiada niepewnie. - to może potańczysz z nami? Chce po raz kolejny dać ciętą odpowiedź, jednak i teraz się nie udaje. - mężulek idzie. Wszyscy, w tym także Krystyna odwracają się w tamtą stronę. - nie rób scen suczko, a wczystko będzie dobrze. - powiem, że zaprosiłaś nas do stolika Zanim zdążyła cokolwiek odrzec Andrzej stanął już obok. - dzień dobry panu - chłopcy jeden przez drugiego witali się z nim. Ten zaskoczony podawał każdemu rękę. Szybko wyjaśnili, że z powodu ciasnoty dosiedli się do Krystyny. - pańska żona powiedziała, że nie będzie pan miał nic przeciwko. - oczywiście - odrzekł bez namysłu - w takim razie siadajmy. W tej sytuacji Krystyna nie protestowała już, i nie powiedziała o tym co zaszło przed chwilą. Chłopcy zaczęli rozmowę z jej mężem i sytuacja jakoś się rozładowała. Po kilku minutach nawet Krystyna się rozluźniła. W pewnym momencie jeden z chłopców zaproponował jej wspólny taniec. - nie ma pan nic przeciwko? - to mówiąc spojrzał na jej męża. - ależ oczywiście że nie, Krysia bardzo lubi tańczyć. Zanim zdołała odpowiedzieć chłopak podał jej dłoń. Cóż miała zrobić. Wstała z miejsca i ruszyła na parkiet. W końcu to była prawda - lubiła taniec. Kiedy para znalazła się na parkiecie chłopcy postanowili przystąpić do ataku na Andrzeja. - wypije pan piwo? - czemu nie - odpowiedział mężczyzna - możemy się napić. - ale my nie możemy, nie wpuszczą nas do ośrodka... - ale panu chętnie postawimy. I tak się stało. Chłopcy zafundowali mu piwo. Potem jeszcze jedno. W tym samym czasie Tomek szepnął na ucho Krystynie: od razu wpadłaś nam w oko. Szczerze mówiąc to pierwszy cię wypatrzyłem. - czego wy chcecie ode mnie? przecież widzicie że jestem mężatką, na dodatek mój mąż jest tu ze mną... - to się da jakoś załatwić, zawsze możesz go spławić. - co?!! Przesunął dłoń po jej ciele i szepnął jej znowu na ucho: - na pewno masz na to ochotę, wyglądasz na taką. - na jaką? - zapytała prawie gwałtownie. - wyglądasz na spragnioną i niezaspokojoną suczkę - jesteś taka prawda? nie mylę się chyba? - nie to nie prawda - zaprzeczyła nerwowo. - nie denerwuj się, to nic złego... - pomożemy ci Te słowa sprawiły że lekko zadrżała. - jak? - zapytała cicho - zajmiemy się tobą. Chwilę później wrócili do stolika. Krystyna od tego momentu była jakby nieobecna. Jakby coś przemyśliwała. Andrzej z kolei bawił się coraz lepiej. Kolejne piwa robiły swoje. Atmosfera stawała się coraz luźniejsza. - teraz moja kolej - powiedział Marcin i wyciągnął dłoń w kierunku kobiety. Już nikt nie pytał Andrzeja o zgodę. Ten był zafrapowany słowami chłopaka. - masz rację - powiedział - od tego są w końcu wakacje. - tak- przytaknęli inni i zaczęli się śmiać. Wydawało się, że nie zwracają uwagi na kobietę zmierzającą w stronę parkietu. To jednak były pozory... - i co? jesteś gotowa? - usłyszała prawie natychmiast słowa Marcina. - na co? Spojrzał jej prosto w oczy, uśmiechnął się i powiedział: zerżniemy cię. - co?!!! Gwałtownym ruchem złapał ją za pośladek i mocno ścisnął. - spodoba ci się. - niedoczekanie wasze- odpaliła. - wiem że jesteś mokra, nie musisz odpowiadać. W tym momencie jego usta przywarły do jej ucha i język wniknął do małżowiny. Drgnęła. Zacisnęła dłonie na jego koszulce i powiedziała: przestań. Ale on nic sobie z tego nie robił. Przeciwnie. Przesunął dłoń jeszcze niżej i delikatnie wsunął między jej nogi. - nie rób tego... Zagryzła wargi czując jak dłoń chłopaka zbliża się do jej krocza. Tańczące obok dwie pary uśmiechnęły się do nich. - co ja robię... - szybko spojrzała w kierunku stolika. Andrzej był jednak odwrócony. Odetchnęła z ulgą, że nie zobaczył niczego. Musi to przerwać natychmiast... Marcin w końcu dotarł tam gdzie zamierzał. Poczuł wilgoć na palcach i uśmiechając się w duchu szepnął: jesteś gotowa. W tym momencie skończyła się jednak piosenka i oboje wrócili do stolika. Atmosfera stawała się coraz bardziej gorąca. Chłopcy coraz śmielej zaczynali okazywać swoje zainteresowanie Krystyną. - pańska żona to świetna laska. Andrzej uśmiechnął się lekko zdziwiony i spojrzał na małżonkę. - to prawda, jestem szczęściarzem. - jeszcze jakim - przytaknęli chłopcy. - ma pan taką dupeczkę w domu, tylko pozazdrościć... Krystyna zdębiała. Jej mąż również spoważniał. - co powiedziałeś? - zapytał lekko zdenerwowany. Chłopak zamilkł na chwilę. Wydawało się że wycofa się teraz, ale w tym samym momencie inni poparli kolegę. - pańska żona jest bardzo seksowna... - super dupa - dorzucił inny - taką to tylko... - co?!! - Andrzej zrobił się purpurowy. Zamierzał się podnieść. Alkohol jednak dał znać o sobie. Lekko się zakołysał i chwiejąc się opadł z powrotem na miejsce. - bez takich mi tu! Oni spojrzeli po sobie z uśmiechem. - nie denerwuj się tak - chyba nie jesteś zazdrosny? - kto, ja? a o kogo miałbym niby być? o was? - spojrzał z ironią na nich a potem na żonę. Krystyna nie wiedziała jak się zachować. Była cała czerwona. Nie dość że zaproponowali jej seks, to teraz w obecności jej męża mówią takie rzeczy...Spuściła głowę bezradnie i lekko zagryzła wargi. Jej mąż coraz intensywniej wpatrywał się w nią. Czyżby jednak coś było nie tak? - myślał - dlaczego ona tak się rumieni? - chodźmy zatańczyć - tym razem Rafał podaje jej dłoń. Kobieta wstaje i rusza w kierunku parkietu. Wszyscy patrzą teraz na odchodzących. Widzą jej niepewność i czują że idzie na miękkich nogach. Andrzej też się orientuje, że z żoną zaczyna się dziać coś niedobrego. Głupio mu jednak zatrzymać ich teraz. Po tym co powiedział... Myśli zaczynają się kłębić w głowie. A może powinien być zazdrosny? Co ona wyprawia? Rafał uśmiecha się patrząc na nią. Widzi na jej obliczu zmieszanie, i chyba coś jeszcze... Zaczyna się taniec. Ona jakby starała się uciec przed czyimś wzrokiem. Domyśla się w mig o co chodzi. Tak nią prowadzi że po chwili znajdują się w drugim końcu sali. Teraz nie są już widoczni dla siedzących przy stole. Przesuwa swoją dłoń niżej, na pośladek. - twój mąż to dupek - odzywa się. Ona milczy. Rzeczywiście nie zachował się tak jak powinien. Jest nieco rozczarowana, ale z drugiej strony czuje coś czego nigdy nie czuła... Rafał uśmiecha się do niej i zaczyna ją obmacywać. Na początku robi to bardzo dyskretnie, potem już całkiem otwarcie. Po chwili są już w centrum zainteresowania tańczących. W tym samym czasie przy stoliku narasta napięcie. Rozmowa jest teraz markowana. Andrzej udaje że wszystko jest ok, oni jednak widząc jego niepewność spowodowaną zachowaniem żony próbują go nieco podrażnić. - Rafał to ma dobrze... - to prawda - mówi Marcin - wiem, bo z nią tańczyłem... Uśmiechają się ironicznie i dalej kontynuują: - taka gorąca dupa... - na pewno ją nieźle zmaca Podsuwają Andrzejowi kufel. Napijmy się - mówią. - no chyba że boisz się o żoneczkę? Z trudem bierze do ręki alkohol i jednym haustem wypija. - dobrze -śmieją się - ufasz jej? Wszyscy patrzą teraz na niego. Mężczyzna zastanawia się chwilę i po chwili wybucha prawie: - oczywiście, że jej ufam. - w takim razie wszystko w porządku - wypijmy zatem za zaufanie. Oni wznoszą do góry sok a Andrzej po raz kolejny piwo. Jego oczy zaczynają się szklić. Jest już mocno wcięty. - a teraz za jej mokrą cipkę - tego już za wiele... - nie wierzysz, że ma mokrą cipkę? - sam sprawdzałem. Rozlega się śmiech. - suka ma cieczkę - potrzebuje dobrego bolca Andrzej unosi się w górę. Zatrzymują go. Nie jest to teraz trudne. Jest zbyt pijany by przeciwstawić się całej grupie. Właściwie to z jednym z nich nie poradziłby sobie teraz. Inna sprawa że chłopaki też nie są ułomkami. - chcesz żebyśmy ją wybolcowali? - śmieją się. - obiecaliśmy jej. - będziesz mógł popatrzeć - co ty na to? Andrzej czuje narastający niepokój. Próbuje zebrać myśli ale nie udaje mu się. To niemożliwe - próbuje sam siebie przekonać - to wszystko mi się śni. Zaraz się obudzę i wszystko będzie jak dawniej. Pragnienie mężczyzny nie może się jednak spełnić. Chłopcy są zbyt napaleni, Krystyna zbyt mokra, a sytuacja aż nadto sprzyjająca. Sekudy trwają wieczność, wieczność przemienia się w minuty, a sala bucha wprost żarem. Tworzy się koło z którego jest tylko jedno wyjście: trzeba zerżnąć żonę tego faceta. Z jego zgodą czy bez to bez znaczenia. Przeznaczeniem tej nocy są jęki rozkoszy, ekstatyczne wyuzdane grymasy, posuwiste i mocne pchnięcia świdrujące jej cipę. Wiedzą to wszyscy. Ci którzy patrzą teraz na Rafała i Krystynę i ci którzy siedzą wciąż przy stoliku. Do tych pięciu szczęśliwców chcą także dołączyć inni. Podchodzą do stolika i wywołują Marcina. - zaraz wracam - mówi do kolegów. Po chwili jest już z powrotem uśmiechnięty od ucha do ucha. Razem z nim pojawiają się trzej młodzieńcy. - chłopaki chcą się dołączyć Andrzej patrzy na nich nie rozumiejąc. - widzieliśmy jak się zabieraliście do tej cizi - to nam się spodobało - chcemy się przyłączyć - oczywiście - odpowiada Marcin - a to jej mąż. Wskazując na Andrzeja uśmiechnął się pogardliwie. - on myśli że jej nie zerżniemy Na te słowa nowo przybyli zareagowali drwiną: - przecież widać że to ciamajda - a ta suka aż się pali żeby wleźć na kutasa Rozpacz i wściekłość malowała się na twarzy Andrzeja. Zdał sobie całkowicie sprawę z beznadziejności sytuacji. Siedzi tutaj podczas gdy jego żona z pewnością jest obmacywana przez tego gnojka, na dodatek nie ma szansy wyrwać jej spod opieki tych drani. Teraz jest ich już siedmiu. Ten na sali to ósmy... Nie wiedział oczywiście, że tam dołączyli kolejni. Krystyna wraz z Rafałem otoczeni zostali przez grupkę chłopaków. Dokładnie pięciu. Dzięki temu zostali zasłonięci przed zbyt natarczywymi spojrzeniami pozostałych. Rafał podciągnął bezceremonialnie jej krótką spódniczkę tak że oparła się ona na biodrach. Pocałował ją w usta. Oddała pocałunek. Już teraz się nie broniła. Była tak bardzo bardzo mokra, że nie zważała już na nic. Zapomniała gdzie jest i kim jest, zapomniała że nie powinna tak, że inni patrzą, że może myślą sobie o niej... Rafał uśmiechnął się ściskając jej śliczny tyłeczek. Inni momentalnie zacieśnili krąg wokół nich. Teraz dzieliły ich ledwie centymetry. - ale suczka jest napalona - komentowali - panowie, zabieramy ją stąd Rafał kiwnął palcem na jednego z nich. Ten zbliżył się i mrugnął okiem porozumiewawczo. - co jest? - zapytał - idziemy po moich kolegów...siedzą z jej mężem - dobra - odpowiedział chłopak - a co z nim zrobimy? Krystyna słyszała każde z tych słów. Drżąc na całym ciele czekała na werdykt. W końcu usłyszała: - weźmiemy go ze sobą, a potem się zobaczy... Ruszyli w stronę stolika. Krystyna nerwowo próbowała obciągnąć spódniczkę, która jeszcze przed chwilą znajdowała się wysoko na biodrach. Nie udało się jej do końca, tak że duża część ud była widoczna... Zanim Andrzej zorientował się w sytuacji oni byli już obok niego. - przenosimy imprezę - uśmiechając się powiedział Rafał. - suczka jest już bardzo spragniona W tym momencie chłopak wymierzył jej klapsa. Krystyna spuściła lekko głowę nie patrząc na męża. - chodźmy, trzeba ją w końcu wyruchać... Pogardliwe spojrzenie zawisło na twarzy Andrzeja: - i co frajerze? chcesz popatrzeń na to? - nie róbcie tego - wybełkotał nie swoim głosem. - zamknij się - odpowiedzieli i pociągnęli za sobą Krystynę. Ta bezwiednie poddała się temu. Zanim mężczyzna się podniósł oni już byli na zewnątrz. Minutę później widział ją oddalającą się szybko z nimi. W skroniach zaczęło mu pulsować, był cały spocony jednak adrenalina zrobiła swoje. Ostatnim wysiłkiem woli brnął przed siebie. Ciągle jednak z tyłu. Nie mógł uwierzyć w to co się dzieje. Czuł strach i poniżenie, ogarniała go rozpacz i wstyd. Widział ją między nimi jak idzie z obnażoną całkowicie pupą, widział przechodniów uśmiechających się, a kiedy jakieś spojrzenie zatrzymywało się na nim spuszczał natychmiast głowę. Czy oni się domyślali?... Zaczęło brakować mu tchu. Dystans rósł coraz bardziej. Dysząc stawiał kroki, coraz ciężej i ciężej. Słyszał ich śmiechy. Wiedzieli że on idzie tam z tyłu. Chwytali ją za pośladki i bezceremonialnie macali. Od czasu do czasu zatrzymywali się. Widział jak żona całuje się z nimi. Był zdruzgotany. Na kolejnym postoju ktoś zerwał jej majtki. Wtedy ona się uśmiechnęła. Przez ten jeden krótki moment dokładnie ujrzał jej twarz. Stali w blasku latarni. Nadrobił kilka metrów. - spójrzcie, mężulek idzie Odwrócili się i zaczęli drwić z niego: - jak pies ogrodnika, hehe - sam nie może i drugiemu by nie dał - ale nie dzisiaj - no dawaj, krzyczeli, przyspiesz Jego nieporadność, niezgrabne ruchy spowodowane alkoholem budziły coraz większą wesołość - no dawaj, bo nie popatrzysz Marcin przysunął się do Krystyny i zanurzył palec w jej cipce. Była mokra i bardzo rozgrzana. Poruszył kilka razy palcami. Jęknęła. Andrzej był tuż, tuż więc wszystko słyszał. - popatrz na niego - powiedzieli Kobieta posłusznie spojrzała na męża. W tym samym czasie Marcin wcisnął w nią kolejnego palca. Zadrżała mocno na całym ciele. Nogi ugięły się pod nią. - gotowa do rżnięcia? - zapytał chłopak. - taaak - odrzekła, a właściwie to wyjęczała. Andrzej wciąż parł do przodu. Tylko centymetry dzieliły go od niej. - no to idziemy - odwrócili się i ruszyli przed siebie. W powietrzu zawisła bezradna dłoń. Zahwiał się, potknął i upadł. Nie wiedział jak długo to trwało. Minutę a może godzinę. Kiedy ocknął się i rozejrzał dookoła stwierdził, że nikogo w pobliżu nie ma. Momentalnie wpadł w panikę. Myśli kłębiły się w głowie, kotłowały, zderzały ze sobą . Sekundy znikały jedna za drugą a on stał bezdradny i zdruzgotany. Czy to już się stało? Czy wciąż jeszcze trwa? Zgrzytnął zębami. Przed oczyma pojawił się obraz żony. Widział ją teraz dokładnie jakby rzeczywiście tam stała. Zamrugał. I wtedy wszystko rozwiało się niczym mgła. Czy tak ma się skończyć ich wspólne życie? Po tylu latach bycia razem, po tylu wspólnych przeżyciach? Przecież byliśmy szczęśliwi... nawet dzisiaj zanim oni... tylko dlaczego ona... czyżby cały czas udawała? Nie, to niemożliwe - prowadził ten dialog ze sobą - a więc co? Czy brakowało jej czegoś? Zaklął cicho. Jeszcze raz rozejrzał się wokół siebie i nie bardzo wiedząc co robić ruszył przed siebie. Kroki stawały się coraz szybsze, jakby w ten sposób chciał zagłuszyć wewnętrzny ból. Jakby chciał zdusić tą bombę, która rozrywała go od środka. Ciepłe, morskie powietrze owiewało mu twarz. Zdenerwował się jeszcze bardziej. Był zły na wszystko i wszystkich. Nie potrafił jednakże pozbyć się tej natrętnej myśli, która krzyczała do niego: szukaj ich! Wiedział, że to nic nie da, wiedział, że wszystko stracone lecz brnął do przodu z uporem, brnął zszokowany z pytaniem na ustach: gdzie oni są? Kilkadziesiąt metrów przed nim zobaczył jakieś sylwetki. Było ciemno ale wiedział, że to nie złudzenie. Przyspieszył. Czuł pulsowanie w skroniach, czuł jak nabrzmiały mu żyły. Może to jednak się nie stało...może trwało to wszystko sekundy? - łudził się coraz bardziej. Kiedy wreszcie był na tyle blisko żeby się zorientować, że to nie oni jakby nagle coś z niego uszło. Ugięły się pod nim nogi i gotów był zrezygnować. - czy coś panu jest? - usłyszał zatroskany głos. - nie, nic, wszystko w porządku - odrzekł starając się nadać twarzy normalny wyraz. - napewno? nie wygląda pan dobrze... - tak, wiem - wydusił przez zaciśnięte zęby - ale nic mi nie jest... Gdyby oni tylko wiedzieli. Nic mi nie jest - co ja mówię do cholery. - szukam grupki chłopców - odezwał się w końcu po długiej chwili milczenia. - nie przechodzili tędy? - mówił przez zaciśnięte zęby. - tak, przechodziła tędy taka grupka... jakieś dziesięć minut temu Dziwne spojrzenia przesunęły się po twarzy Andrzeja. Czemu tak patrzą? - była między nimi kobieta... Mężczyzna zadrżał. Chciał zapytać, słowa cisnęły mu się na usta, czuł że oni widzieli wszystko, że zorientowali się... ale nie potrafił. Stał i patrzył nerwowo zaciskając pięści. W gardle miał jakby zatyczkę, która zatrzymywała falę. W końcu, przełamując swój strach, czując ogromne upokorzenie i niemoc wydusił z siebie: - gdzie? w którą stronę? - tam - wskazali na pensjonat znajdujący się dwieście metrów dalej. Kiwnął lekko głową, co miało chyba oznaczać podziękowanie i pobiegł we wskazanym kierunku. - czy myślisz to co ja? - dziewczyna spojrzała na swojego kolegę. - tak. - chyba masz rację... Zamilkła. Oboje patrzyli na mężczyznę oddalającego się od nich szybkim krokiem. Myślał pewnie, że to zatrzyma, że wyrwie ją ze szponów... - chwileczkę - czyjaś ręka zatrzymała go tuż przed wejściem. Nieznajomy spojrzał w jego błędne oczy i zapytał stanowczo: - szuka pan czegoś? - słucham? - Andrzej prawie nieprzytomnie odpowiedział i chciał się przepchać do przodu. - co pan robi? - usłyszał i poczuł że ktoś wykręca mu rękę. - a pan co robi? Ochroniarz obezwładnił go bardzo szybko: - jest pan pijany - sięgnął po krótkofalówkę i powiedział: podeślijcie mi patrol, jakiś facet chce się wedrzeć do ośrodka. Andrzej jakby dostał obuchem. Spojrzał i w końcu zrozumiał. Mundur nie pozostawiał żadnych wątpliwości. - proszę pana, ja chciałbym wyjaśnić... - chwila - przerwał mu. W radiostacji dało się słyszeć wyraźnie: zaraz podjedziemy. - słyszałeś? - powiedział - wyjaśnisz to nam za chwilę. - ale ja muszę... - zaczął się szamotać. Poczuł silne pchnięcie i momentalnie został sprowadzony do parteru. - uspokój się, zaraz będzie na miejscu patrol - zabiorą cię, wytrzeźwiejesz, pewnie nie ominie cię mandat, więc leż spokojnie - pan nie rozumie - próbował protestować Andrzej. W tym momencie po raz kolejny zatrzeszczała krótkofalówka. Ochroniarz przycisnął go mocniej ręką i zapytał: - no jak tam jedziecie? - tak, już dojeżdżamy.
Będzie się działo, pomyślała wchodząc do hotelu. Albo i nie. Nigdy jednak nie dopuszczała by było byle jak. Uśmiechnęła się do siebie mijając wolnym lecz zdecydowanym krokiem recepcję. Uwielbiała to uczucie niepewności towarzyszące jej podczas podobnych wypadów. Jej mąż wcisnął przycisk i spojrzał się na nią niepewnie, uśmiechając się chyba żeby dodać jej animuszu. Odwzajemniła uśmiech ale go zupełnie nie potrzebowała - myślami była już na górze. Winda w końcu pochłonęła ich i, dodatkowo, całą grupę białych kołnierzyków śpieszących się do swych nudnych prac na ostatnich, biurowych piętrach hotelu. Zrobiło się dosyć ciasno ale lubiła takie klimaty. Mąż został dyskretnie przepchnięty w przeciwny róg windy a na nią w sam raz napierał zupełnie zgrabny tyłeczek w dobrze uprasowanych spodniach. Pewnie od Gucciego, przemknęła jej przez głowę ironiczna myśl na temat domniemanych upodobań seksualnych właściciela spodni ale i tak nie miała co narzekać ponieważ był dobrze zbudowany i pachniał ciekawą acz dyskretną nutą korzenną. Winda posuwała się dość wolno gdyż prawie na każdym piętrze ktoś wsiadał lub wysiadał. Dawało jej to zaskakująco dużo czasu by delektować się zapachem mężczyzny oraz jego sprężystymi pośladkami na wysokości jej brzucha. Ku jej zaskoczeniu, mężczyzna po pierwszych paru piętrach obrócił się do niej przodem. A więc nie tylko chłopaków lubi, pomyślała opuszczając dyskretnie zgrabną dłoń tak, aby musnąć, niby przypadkowo, chociaż ten kuszący szczyt na materiale. Był zbyt wysoki by mogła mu dyskretnie spojrzeć w oczy, lecz to nie oczy były w tej chwili jej priorytetem. Mało czasu, stwierdziła patrząc na tempo pokonywania przez windę kolejnych pięter. Zawahała się przez chwilę ale potem dotknęła jego spodni otwartą dłonią. Nie zareagował. Dobry znak. Obrócił się tylko nieznacznie gwarantując im tym samym pewną dyskrecję. Kątem oka zauważyła, że mąż obserwował ją z przeciwnej strony windy i, sądząc po lekko niewyraźnej minie, chyba się domyślał tego, co być może się wydarzy. Dwóch prezesów, zapewne, dyskutowało tuż za nim o szalenie podniecających wynikach finansowych, więc zagłuszanie także mieli zapewnione. Jest dobrze. Czas podkręcić adrenalinkę. Wyćwiczonym już, płynnym ruchem zsunęła rozporek i znurkowała palcami w obiecującą czeluść nabrzmiałych spodni. Slipki. Będzie łatwiej. Jednym posunięciem wyłuskała gorącego i zaskakująco okazałego ptaszka z markowej klatki i zaczęła poruszać dłonią czule lecz zdecydowanie. Facet musiał był wysportowany ponieważ równoważył posuwiste ruchy jej zachłannych palców w sposób niesamowity. Stał równo jakby ktoś go przyspawał do podłogi. Dyskretne piknięcie zasygnalizowało, iż ma, jak dobrze pójdzie, niecałe dziesięć pięter do szczytu. Czując minimalne pulsowanie jąder swojej ofiary - także jakieś dwie minuty do jego szczytu. Góra. Ale nie ma tak dobrze. W chwili gdy winda dojeżdżała do przedostatniego piętra jajka były już dobrze spuchnięte a nabrzmiały krwią członek - jakże gotowy do strzału. Zamiast zadać mu decydujące pchnięcie i poczuć gorące strumienie spuszczające się, nie daj Boże, na jej nowy płaszczyk, którego przecież, z różnych przyczyn, nie mogłaby teraz zdjąć, wypuściła go nagle z dłoni i, wkorzystując chwilową lukę w tłumie, wymknęła się z windy, czując na sobie zaskoczony wzrok zarówno nieznajomego jak i jej zaskoczonego męża w drugim kącie. Gdy drzwi windy bezszelestnie zamknęły się za nią odetchnęła z ulgą i poprawiła kremowy płaszczyk na swoim delikatnie opalonym, lekko spoconym i pobudzonym już ciele. Nie skrępowanym dziś żadnym innym niepotrzebnym elementem garderoby. Dobrze się zaczęło, pomyślała idąc w stronę schodów przeciwpożarowych. [cdn] (c)2010 Louis Cypher

Nasz portal korzysta z informacji zapisanych za pomocą plików cookies. więcej informacji

Nasz portal korzysta z informacji zapisanych za pomocą plików cookies, które pozwalają zwiększać Twoją wygodę np. pamiętają Twoje logowanie Z plików cookies mogą także w przyszłości korzystać współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych.


W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Dla Twojej wygody założyliśmy, że zgadzasz się z tym faktem, ale zawsze możesz wyłączyć tę opcję w ustawieniach swojej przeglądarki.
Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących plików cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci komputera. Więcej informacji można znaleźć w naszym REGULAMINIE w punkcie 2. Polityka prywatności.

Zamknij